CZEGO POTRZEBUJE HUTNICTWO – BY PRZETRWAĆ I ROZWIJAĆ SIĘ?

Rozmowa „MH” ze Stefanem Dzienniakiem, prezesem zarządu Hutniczej Izby Przemysłowo – Handlowej.

„MH”: Panie Prezesie! Dobiega końca rok 2019, bardzo trudny dla europejskiego i krajowego hutnictwa. Nie znamy wprawdzie jeszcze całościowych wyników, ale możemy pokusić się o jego ogólną ocenę.

St.Dzienniak: W pełni podzielam pogląd, że był to trudny rok. Powiem, że zaskakująco trudny, bo po bardzo udanym 2018 roku, dobrej produkcji i fantastycznego wręcz zużycia mieliśmy nadzieję, że rok następny nie będzie gorszy. I kwartał nie zapowiadał jeszcze tego, co miało nastąpić, ale kolejne dwa zgasiły optymizm, co do wyników całego roku. Wydaje się, że zużycie wyrobów stalowych w mijającym roku może być mniejsze od około 800 tysięcy do 1 miliona ton aniżeli rok wcześniej, które kształtowało się na poziomie 15 mln ton. Jeśli jednak porównamy je do roku 2017, to może ono być nawet nieco większe. Słowem te znakomite wyniki roku 2018 dość istotnie zaważyły na ocenach i pobudziły do optymizmu w ocenie rynku, bo wzrost zużycia wyniósł 1,4 mln ton wyrobów. Niezwykle ważnym dla hutnictwa jest wzrost zużycia stali w przemysłach, które funkcjonują niezależnie od sezonowości, bo to one stabilizują poziom produkcji.

Nasz optymizm wynikał z faktu, że jako środowisko hutnicze od kilku lat podejmowaliśmy wiele starań zmierzających do tworzenia przyjaznych dla branży warunków działalności. I te starania przynosiły wymierne korzyści producentom stali. W 2019 roku osiągnęliśmy największy sukces w postaci Ustawy o rekompensatach kosztów pośrednich emisji CO2 zawartej w energii elektrycznej. I to w takim momencie hutnictwo znalazło się w bardzo trudnej sytuacji. Jednak to wsparcie przyszło trochę za późno, bo rekompensaty obowiązują wprawdzie za rok 2019, ale pieniądze z tego tytułu huty otrzymają dopiero w IV kwartale 2020 roku. To dość odległy termin. Gdyby udało się te ustawę przyjąć rok wcześniej i ją wdrożyć, hutnictwo uzyskałoby środki na złagodzenie skutków spowolnienia gospodarczego, które ma obecnie miejsce.

„MH”: Co w tej zaistniałej sytuacji środowisko hutnicze i Izba mogą zrobić, by pomóc branży przetrwać ten trudny okres?

St.Dzienniak: Trzeba sobie zdawać sprawę, że unijna polityka klimatyczna wymaga coraz większego zaangażowania sił i środków. Firmy zwiększają zatrudnienie w działach zajmujących się problemami środowiska i klimatu, realizują określone inwestycje. W ubiegłym roku weszła Ustawa o odpadach, która zdecydowanie pogorszyła warunki funkcjonowania przedsiębiorstw w wielu aspektach w sposób nieuzasadniony. Szukamy sposobu, aby przepisy, które niewątpliwie były potrzebne dla likwidacji patologii związanej z gospodarką odpadami, nie traktowały jednakowo tych, którzy działali na pograniczu prawa lub niezgodnie z nim, z tymi, którzy tego prawa solidnie przestrzegali.

Podjęliśmy ten problem na Wojewódzkiej Radzie Dialogu Społecznego w Katowicach i uzyskaliśmy wsparcie wszystkich stron tego ciała – wojewody, marszałka województwa, pracodawców, strony społecznej – dla nowelizacji ustawy. Generalnie chodzi o złagodzenie jej zapisów w sprawach zabezpieczeń finansowych składowisk, monitoringu wizyjnego, operatów przeciwpożarowych.

1 stycznia 2020 roku wchodzi Ustawa – baza danych o odpadach. Jest to regulacja, którą akceptujemy, ale mamy wątpliwości czy jesteśmy przygotowani na jej przyjęcie. To ogólnopolski system obejmujący wszystkie firmy, które mają cokolwiek do czynienia z odpadami. Według szacunków to 800 tysięcy firm. Kończy się pierwsza dekada grudnia, a takich firm zarejestrowano około 153 tysiące, a więc ponad 600 tys. z nich nie wie, że taka ustawa wchodzi w życie, albo lekceważy sobie znaczenie i skutki, jakie ona niesie. Dopiero od miesiąca testowany jest informatyczny system, z którego firmy będą korzystać i to w dodatku jeden z modułów dotyczący ewidencji odpadów, a drugi – sprawozdawczość nie został jeszcze opracowany.

Prosiliśmy Wojewódzką Radę Dialogu Społecznego, by wsparła nas w opóźnieniu wdrożenia tego systemu na rok lub w pozostawieniu systemu dotychczasowego i uruchomieniu systemu informatycznego oraz jednoczesne ich testowanie. Bo gdyby system nowy zawiesił się wówczas zakład funkcjonowałby w oparciu o stary. Nie mamy nic przeciw wdrożeniu nowego systemu, ale mówimy dobrze się do tego przygotujmy. Niestety prawodawcy nie chcą o tym słyszeć. Jest to przykład tworzenia prawa w oderwaniu od przemysłu. Przemysł mówi nie mamy nic przeciwko temu, ale zróbmy to mądrze i dobrze. Kolejnym ważnym tematem dla stalowej branży jest wdrożenie czterech unijnych dyrektyw z terminem do 5 lipca 2020 roku. Jesteśmy pełni obaw o jakość dokumentów, które powstaną w Polsce i zostaną przyjęte przez parlament. W obszarze środowiska obserwujemy stale rosnące koszty dla hutnictwa. Niestety dialog w tym zakresie był niezadowalający, zarówno za rządów Platformy i PSL jak i PiS, więc mamy sporo obaw.

„MH”: W nowopowstałym po wyborach rządzie nastąpiły zmiany strukturalne, powstało Ministerstwo Klimatu, więc może sytuacja ulegnie zmianie.

St.Dzienniak: Wiążemy z tym pewne nadzieje, także ze względu na osobę ministra Michała Kurtyki, który swoją działalnością w tym obszarze okazał się człowiekiem otwartym, lepiej od swoich poprzedników rozumiejącym problemy środowiska. Zabiegamy o spotkanie i chcemy zaproponować panu ministrowi, by powołał zespół konsultacyjny ds. środowiska z przemysłów energochłonnych, który będzie go wspierał merytorycznie przy tworzeniu prawa. Nie chcemy pisać prawa, ale wspierać przy jego tworzeniu, by ustrzec się błędów, które pogarszają sytuację przemysłu. „MH”: Panie Prezesie, system kontyngentów celnych nie uchronił europejskiego rynku stali przed nieuczciwą konkurencją ze strony hutnictwa krajów trzecich.

St.Dzienniak: Po półtorarocznym funkcjonowaniu unijnego systemu, który był odpowiedzią na cła amerykańskie, możemy stwierdzić, że był on potrzebny, ale niewystarczający. Nie zabezpieczył producentów stali przed napływem wyrobów z krajów spoza Unii Europejskiej. Kontyngent był za wysoki, pozwalał na jego obchodzenie. Wspólnie, w koalicji z producentami unijnymi chcielibyśmy go tak zmodyfikować, by skuteczniej chronił nasz rynek. Kluczową propozycją w tym zakresie jest wdrożenie węglowego środka wyrównawczego, który uwzględni ponoszone przez przemysł UE koszty polityki klimatycznej.

„MH”: W sprawach kosztów związanych z energią elektryczną środowisko hutnicze jest szczególnie aktywne, co zaowocowało pewnymi rozwiązaniami, o których już wspomnieliśmy.

St.Dzienniak: W poprzednich latach w tym obszarze podejmowaliśmy wiele działań zakończonych w wielu przypadkach powodzeniem. Nie poprzestając na tym, zdiagnozowaliśmy kolejne miejsca, w których jest możliwość zmniejszenia różnicy kosztów zakupu energii dla hut w Polsce w stosunku do hut w innych krajach unijnych. Nie mówimy tu o krajach trzecich, bo tam jest inny rodzaj ekonomii.

Jedną z najważniejszych propozycji jest wprowadzenie ulgi od kosztów rynku mocy, która efektywnie wejdzie w życie od 1 października 2020 roku. Spodziewany wzrost kosztów energii to około 45 – 50 zł za MWh. Jeśli nie będzie ulgi, to może ostatecznie przesądzić o losie hutnictwa w Polsce. Postulujemy wprowadzenie od 1 stycznia 2021 roku dla odbiorców energochłonnych obniżonych stawek za przesył i dystrybucję energii elektrycznej, by odzwierciedlały one niższy udział tych odbiorców w generowaniu kosztów dostarczania energii. Mamy przeprowadzone analizy, prace naukowe, które dowodzą, że wielcy energochłonni odbiorcy generują mniejszy koszt przesyłu i dystrybucji energii niż drobni, niestabilni, pracujący w systemie jedno czy dwuzmianowym. Chcemy również oddać do dyspozycji PSE i wykorzystania potencjał przemysłu do stabilizowania krajowego systemu elektroenergetycznego poprzez wprowadzenie od 1 stycznia 2021 roku rozwiązań umożliwiających odbiorcom przemysłowym aktywne zarządzanie popytem w ramach regulacyjnych usług systemowych w sposób technicznie i ekonomicznie uzasadniony. Taki system jest stosowany w wielu krajach europejskich i Stanach Zjednoczonych.

W związku z rezygnacją z części regulacyjnych usług systemowych, wynikających z przyjęcia odpowiednich zobowiązań podczas wprowadzania rynku mocy, widzimy konieczność obniżenia kosztów opłaty jakościowej od 1 stycznia 2021 roku.

Kolejny temat to racjonalizacja systemu wsparcia Odnawialnych Źródeł Energii opartego na zielonych certyfikatach oraz realne wsparcie dla budowy nowych mocy OZE. Tu dodam, że dzisiaj obowiązek umorzenia certyfikatów wynosi aż 19 proc. energii, a koszt w krótkim czasie urósł z 40 zł do 150 złotych. To są duże pieniądze.

I ostatnim swoistym postulatem naszym w tym obszarze jest intensyfikacja działań mających na celu zwiększenie wymiany transgranicznej. Mówiąc wprost chcielibyśmy, aby polski system energetyczny lepiej wykorzystywał okazję zakupu tańszej energii elektrycznej, szczególnie ze źródeł odnawialnych, by sprzedawać nam odbiorcom lepszy miks energetyczny, mniej nawęglony. To jest jeden ze sposobów obniżenia średniej ceny za energię elektryczną. Jak widać w obszarze kosztów związanych z energią elektryczną mamy szczególnie wiele do zrobienia, ale od tego czy się nam powiedzie w dużym stopniu zależeć będą losy hutnictwa i przemysłów energochłonnych.

O tych problemach chcemy w najbliższym czasie rozmawiać z odpowiedzialnymi przedstawicielami rządu po ostatecznym ustaleniu tej personalnej odpowiedzialności za poszczególne działy gospodarki. Uchwała Rady Dialogu Społecznego nr 84 udzieliła nam wsparcia w tych tematach.

„MH”: Na tym jednak nie kończą się postulaty środowiska hutniczego. Bardzo ważne dotyczą środowiska, a także szkolnictwa.

St.Dzienniak: Jeśli chodzi o ochronę środowiska, to wspomnieliśmy już o konieczności obniżenia kosztów gospodarki odpadami i wyłączenia kluczowych surowców tj. złomu metali i złomu materiałów ogniotrwałych spod niektórych kosztownych obowiązków tj. wizyjnego systemu kontroli miejsca składowania odpadów, zabezpieczenia roszczeń oraz wykonywania operatów przeciwpożarowych.

Patrząc na problem perspektywicznie, proponujemy stworzenie międzyresortowego zespołu zadaniowego z udziałem przedstawicieli przemysłu ciężkiego celem wypracowania optymalnych przepisów, dotyczących wdrożenia gospodarki w obiegu zamkniętym. W sprawach szkolnictwa widzimy pilną potrzebę finansowego wsparcia dla pracodawców w zakresie edukacji w zawodach technicznych, a także wprowadzenia zachęt finansowych dla samorządów w celu promocji szkolnictwa zawodowego. Chciałbym podkreślić, że będziemy z determinacją dążyć do realizacji jasno zdefiniowanych propozycji.

Cały wywiad przeczytasz w MH 51/52/2019