TYLKO SZYBKIE I ZDECYDOWANE DZIAŁANIA URATUJĄ HUTNICTWO

Przewodniczący Andrzej Karol.

ROZMOWA „MH” Z ANDRZEJEM KAROLEM PRZEWODNICZĄCYM RADY KRAJOWEJ SEKCJI HUTNICTWA NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”

„MH”: Panie Przewodniczący. Przed nami gorący okres związany z kryzysem energetycznym, rosnącymi cenami, zapowiedziami wygaszania produkcji ect.

A.Karol: Niestety nadchodzi jesień i zima, które faktycznie mogą być gorące. Kilka dni temu zarząd regionu Śląsko – Dąbrowskiej Solidarności podjął decyzję o rozpoczęciu od 7 września pogotowia protestacyjnego w obliczu wysokich cen energii, szalejącej inflacji i rosnących kosztów życia oraz w związku drastycznie pogarszającą się kondycją przedsiębiorstw, w tym firm energochłonnych, działających na terenie Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego.

Od wielu lat nie było tak złej sytuacji z jaką mamy do czynienia obecnie. Wiele zakładów pracy nie wytrzymuje presji drastycznie rosnących cen nośników mediów energetycznych. Zaczęły się zwolnienia grupowe, a rząd nie wprowadza rozwiązań systemowych, które mogłyby uzdrowić sytuację, a jedynie doraźnie gasi pożary i to małą konewką. Tu potrzeba zdecydowanych, radykalnych i szybkich decyzji, bo za kilka tygodni może się okazać, że stanie gospodarka bo nie będzie gazu, a ludzie nie będą mieli pracy.

„MH”: Ceny energii i gazu determinują działalność wielu firm. Dla hutnictwa są one najważniejszym składnikiem kosztowym wpływającym na rentowność tego sektora. Co należałoby zrobić, by utrzymać miejsca pracy i branżę metalową w Polsce?

A.Karol: Na temat cen energii elektrycznej rozmawiamy od wielu, wielu lat. Niestety większość naszych propozycji, a nawet gotowych rozwiązań trafia chyba do kosza, bo nie ma żadnego wymiernego efektu. Udało się nam z wielkim oporem wypracować rekompensaty dla energochłonnych, ale kwestia pośrednich kosztów energii nadal jest nie rozwiązana. Apelowaliśmy o to by dać naszym przedsiębiorstwo równe szanse konkurowania na europejskim rynku. I niestety nie doczekaliśmy się takowych.

Dziś mamy całkiem inną sytuacje, bo z wysokimi cenami mierzą się wszyscy europejscy producenci stali. Co chwilę słyszymy o kolejnych tymczasowych wyłączeniach wielkich pieców. Jednak w innych państwach wprowadza się uregulowania prawne, które w pewnym stopniu niwelują podwyżki cen gazu czy energii dla sektorów strategicznych. A przecież takim powinno być hutnictwo, czego niestety od lat nie rozumieją nasi decydenci.

Strona społeczna, centrale związkowe wraz z pracodawcami apelują do obecnej ekipy rządzącej o podjęcie szybkich działań. Niestety efektów nie widzimy. Mamy jako Polska wiele możliwości wsparcia energochłonnych przedsiębiorstw, nawet bez ich notyfikacji w Unii Europejskiej. Trzeba pamiętać, że są to setki tysięcy miejsc pracy, podatki dla miast i gmin. Bez tych firm upadną też mniejsze zakłady. Na 1 miejsce w hutnictwie przypada 5-6 kolejnych w firmach około hutniczych.

„MH”: 9 września zapadła decyzja o wyłączeniu wielkiego pieca w dąbrowskim oddziale ArcelorMittal Poland. Jak Pan ocenia tę decyzję zarządu?

A.Karol: Tego się spodziewaliśmy od kilku tygodni, bo widzimy co dzieje się na rynku. Po dobrym pierwszym półroczu i rekordowym roku ubiegłym ceny stali zaczęły spadać, magazyny są zapełnione, a zapotrzebowanie na rynku znacznie mniejsze. Do tego doszły drakońskie podwyżki cen mediów. To musiało wpłynąć na rentowność produkcji hutniczej. Zdajemy sobie sprawę, że nikt nie będzie utrzymywał nierentownej produkcji. Mamy jednak w pamięci sytuację sprzed dwóch lat gdy czasowo wyłączano wielki piec w Krakowie. Dlatego też liczymy, że obecna sytuacja nie potrwa zbyt długo i wielki piec w Dąbrowie Górniczej zgodnie z zapowiedziami zostanie ponownie uruchomiony w marcu 2023 roku.

W roku ubiegłym zużycie jawne stali w Polsce wyniosło 15,3  mln ton stali, a produkcja była na poziomie 8,5. Mamy więc ogromną lukę, która wypełniają producenci z Unii jak i z krajów trzecich. Jeszcze bardziej niekorzystne są dane za I kwartał roku bieżącego. W wyrobach płaskich import do Unii wzrósł o 40 proc., a do Polski o 140 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku 2021. Te dane pokazuje, że zapotrzebowanie na stal jest i stale rośnie.

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU „MH” 19/2022