Aktualności,  NASZA ROZMOWA

CZAS TRUDNYCH WYZWAŃ

ROZMOWA „MH” Z MIROSŁAWEM GRZYBKIEM PRZEWODNICZĄCYM FEDERACJI ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH METALOWCÓW I HUTNIKÓW W POLSCE

Przewodniczący Mirosław Grzybek.

„MH”: Panie Przewodniczący! Dobiega końca rok 2021, który ze względu na pandemię i jej konsekwencje trzeba uznać za niezwykły. Jak go Pan ocenia z perspektywy minionych 12 miesięcy?

              M.Grzybek: Jako przewodniczący Federacji reprezentującyinteresy pracownicze dwóch bardzo ważnych dla krajowej gospodarki branż: metalowej i hutniczej muszę stwierdzić, że był to rok dużych kontrastów. Z jednej strony bardzo dobrej koniunktury sektora stalowego, a z drugiej problemów związanych z zerwaniem łańcucha dostaw i przerwami produkcji w sektorze automotive.

Po ubiegłorocznym lockdownie, który wywarł ogromny wpływ na obecną rzeczywistość nikt nie spodziewał się tak szybkiego i dużego ożywienia gospodarczego. W hutnictwie odnotowaliśmy, szczególnie w II i III kwartale, ogromny wzrost popytu. Wraz z nim rosły ceny stali, co pozwoliło branży odrobić częściowe straty z lat ubiegłych. Trzeba pamiętać, że ceny znajdowały się w stałym trendzie spadkowym od 2019 roku. Rok ubiegły, gdy w Europie zaczął szaleć koronawirus, to drastyczny spadek zamówień, który wymusił wygaszanie mocy wytwórczych. Dobitnym przykładem jest krakowski oddział ArcelorMittal Poland, gdzie pod koniec 2020 roku podjęto ostateczną decyzję o likwidacji części surowcowej. Dlaczego wracam do niej? Gdyż uważam ją za poważny błąd. Jako strona społeczna głośno sprzeciwialiśmy się, ale nikt nas nie chciał słuchać. Myślę, że dziś władze koncernu żałują tej decyzji, bo wielki piec w Krakowie z powodzeniem mógłby pracować, dawać ludziom pracę i przynosić właścicielowi zyski.

Z pierwszej fali  hutnictwo wyszło mocno okaleczone i okrojone. Czy obecna koniunktura na rynku stali potrwa dłużej? Trudno powiedzieć. Jak widać po ostatnich kilkunastu miesiącach sytuacja jest bardzo dynamiczna. Dobra passa hutnictwa może jeszcze potrwać kilka miesięcy, ale równie dobrze w każdej chwili może dojść do załamania. Ceny już wyhamowały. Trzeba także pamiętać, że przed całą europejską gospodarką stoi ogromne wyzwanie jakim jest Zielony Ład i przechodzenie na gospodarkę zeroemisyjną. Jest to bardzo ambitny plan, od którego nie ma już odwrotu. Jednak narzucone tempo zmian jest zbyt szybkie, za co płacimy wszyscy, choćby rosnącą z miesiąca na miesiąc inflacją.

              Wracając do sektora automotive, to pomimo przerw w produkcji, cieszy fakt, że koniunktura na rynku motoryzacyjnym utrzymuje się, a ludzie chcą kupować nowe samochody. W roku ubiegłym bardzo obawialiśmy się, że może dojść do grupowych zwolnień w fabrykach jak i w przedsiębiorstwach, które dostarczają podzespoły dla producentów samochodów. Sytuacja została opanowana, ale tylko na pewien czas. I dziś jest ona jeszcze bardziej skomplikowana ze względu na braki półprzewodników. Zerwanie łańcucha dostaw wymusza przerwy produkcyjne mimo, iż zamówienia z rynku ciągle spływają. Czas oczekiwania na nowe samochody wydłużył się do 6 – 8 miesięcy, a w niektórych przypadkach nawet do roku. Biorąc pod uwagę wszystkie te aspekty trzeba stwierdzić, że nie był to dla branży samochodowej łatwy rok, a perspektywy również nie napawają optymizmem. Według analityków sytuacja może ulec zmianie pod koniec 2022, a może dopiero w 2023 roku.

              „MH”: Dlaczego są takie problemy z dostępnością półprzewodników?

M.Grzybek: Wpływa na to kilkakwestii. Produkcja komponentów i pojazdów odbywa się w systemie „just-in-time”, czyli poszczególne elementy pojawiają się w fabryce w ściśle określonym czasie. Dzięki takim rozwiązaniom zmniejsza się koszty magazynowania. Jeżeli są przestoje w produkcji półprzewodników lub dostawach częsci fabryki samochodów nie mają z czego produkować. Europa to zaledwie 9 proc. rynku półprzewodników, choć jeszcze 30 lat temu Stary Kontynent rozdawał karty. Dziś rządzą Tajwan, Korea Południowa, Stany Zjednoczone. 

Cały sektor motoryzacyjny w stosunku do pozostałych branż, głównie IT jest na tym rynku stosunkowo małym graczem mającym około 8 proc. udziału w rynku. Dlatego też producenci półprzewodników w pierwszej kolejności zaspakajają potrzeby swoich największych odbiorców. A bez tych komponentów współczesny samochód po prostu nie jeździ.

              Zawirowania związane z półprzewodnikami bardzo dobitnie pokazują, jak Europa sama sobie zrobiła krzywdę. Wyprowadzanie produkcji, tam gdzie taniej, okazało się złudne. Dlatego też trzeba walczyć o przemysł, który jeszcze w Unii mamy. Hutnictwo powinno być traktowane jako sektor strategiczny, bo bez stali nie będziemy mogli się rozwijać, produkować samochodów, a co najważniejsze nie dokonamy transformacji energetycznej.

              „MH”: W każdej działalności odnosi się sukcesy, ale są też porażki. Co w zaistniałej sytuacji można uznać za osiągnięcie, a co za porażkę? Jakie wnioski dla dalszej działalności Federacji wypływają z tegorocznych doświadczeń?

              M.Grzybek: Naszym podstawowym i niezmiennym celem jest obrona miejsc pracy. W dobie pandemii przez cały czas monitorujemy sytuację w zakładach pracy zrzeszonych w naszej Federacji. Są firmy, gdzie jest ona dobra, a nawet rzekłbym bardzo dobra, ale są też takie gdzie musimy walczyć o godną płacę, czy utrzymanie miejsc pracy. Niestety nie mamy w tej kwestii żadnej pomocy ze strony państwa. Nasze apele, a często też gotowe projekty, które mogłyby pomóc rozwiązać wiele spraw spotykają się z ogromnym oporem. Nie wiem z czego to wynika, choć czasem myślę, że jest to po prostu niechęć polityków do  związków zawodowych. Nikt nie patrzy, że coś może być dobre. Pomimo tych trudności nie zrażamy się i działamy.

              Do połowy roku większość spotkań odbywało się on-line. Dopiero od czerwca nasza aktywność w pewnym stopniu wróciła do normalności. Trzeba pamiętać, że działalność związkowa opiera się na bezpośrednich kontaktach, a w dobie pandemii są one bardzo utrudnione. A spotkania on-line nie budują jedności związkowej i to da się zauważyć. Dlatego też jesteśmy zadowoleni, że udało się nam zorganizować, w drugiej połowie roku, szereg spotkań i szkoleń. W tym posiedzenia Rady Federacji, szkolenia z projektu „B-społeczny sektor metalowy”, czy „Metalowcy 4.0 – Wysokie kompetencje pracowników środkiem do wysokiej adaptacyjności przedsiębiorstw do zmian technologicznych”. Bo siła związków to integracja  i budowanie platformy doświadczeń. Tego nam przez wiele miesięcy bardzo brakowało.

Ogromne zainteresowanie tymi szkoleniami dowodzi, że ludzie są zmęczeni izolacją i chcą się spotykać, rozmawiać, wymienić doświadczeniami w bezpośrednich relacjach, a nie przed ekranen. Dlatego też cykliczność tych wyjazdowych szkoleń była duża. Chcieliśmy, by każdy mógł w nich uczestniczyć. Oczywiście były pewne ograniczenia, ale działaliśmy zgodnie z wytycznymi.

W czerwca udało się nam zorganizować, po 10 miesięcznej przerwie, stacjonarnie w siedzibie naszej Federacji Radę, podczas której omówiliśmy sytuację w sektorach, rynku pracy, ale także wręczyliśmy odznaczenia i wyróżnienia dla najbardziej zasłużonych członków naszej organizacji. Kilka dni temu odbyło się świąteczne spotkanie Rady, również w Warszawie, gdzie zaprezentowałem działania Federacji, a także plany na najbliższą przyszłość.

              W tym roku, pomimo trwającej pandemii, aktywnie wspieraliśmy działalności naszych organizacji związkowych. Trzeba w tym miejscu wspomnieć o pikietach i manifestacjach zorganizowanych przez kolegów w obronie wrocławskiego Hutmenu. Firmy, która po 75 latach działalności na rynku zostaje zlikwidowana. Właściciel Grupa Boryszew postanowiła zamknąć jedyny w Polsce zakład produkcji miedzianych rur instalacyjnych, klimatyzacyjnych i medycznych który zatrudniał 180 osób. Ta decyzja jest dla nas niezrozumiała, gdyż firma przynosiła zyski, choć pewnie sprzedaż blisko 22 hektarowej działki jest lepszym interesem. Tylko, gdzie w tym wszystkim są ludzie? W ten sposób z mapy gospodarczej naszego kraju znikają kolejne zakłady. Dobrze pamiętamy jak w roku ubiegłym zamknięto Stocznię „Gryfia” w Świnoujściu, dlatego też staramy się być tam, gdzie dzieje się krzywda, a ludzie tracą pracę. W niektórych przypadkach udaje się nam wyjść z tarczą, ale często zderzamy się z rzeczywistością, gdzie rządzi pieniądz i wracamy na tarczy. I to są te nasze porażki. (…)

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU „MH” 26/2021