Aktualności,  NASZA ROZMOWA

PRZED NAMI ROK NOWYCH WYZWAŃ

Marek Spyra.

ROZMOWA „MH” Z MARKIEM SPYRĄ CZŁONKIEM ZARZĄDU BGH POLSKA SP. Z O.O. W KATOWICACH

„MH”: Panie Prezesie! Dobiega końca kolejny rok, który pomimo początkowych obaw przyniósł przemysłowi stalowemu odbicie. Jakie wyniki produkcyjno-finansowe osiągnie BGH Polska w mijającym roku?

              M.Spyra: Jeszcze nie mamy ostatecznych danych za cały rok, jednak już dziś mogę powiedzieć, że będzie to dla naszej spółki bardzo dobre 12 miesięcy. To zdecydowanie lepszy rok od dwóch poprzednich, gdzie borykaliśmy się z pewnymi problemami. Można powiedzieć, że wykonaliśmy wszystkie przyjęte w biznesplanie założenia z nawiązką. Zarówno te produkcyjne jak i finansowe. Do końca roku powinniśmy wyprodukować ponad 11 000 ton wyrobów gotowych, jak również sprzedamy około 2500  ton wyrobów z innych zakładów Grupy BGH.

              Prawdę mówiąc na początku roku nic nie wskazywało na tak znaczące odbicie się sektora. W pierwszych tygodniach wręcz obawialiśmy się, że wykonanie założeń budżetowych może okazać się niemożliwe, a w najlepszym przypadku bardzo trudne do realizacji. Na rynku panowała duża niepewność i nerwowość, potęgowana przedłużającą się pandemią, która niosła ze sobą ryzyko kolejnych lockdownów. Na całe szczęście stało się wręcz odwrotnie i nagle od lutego rynek się ożywił. Wyprzedzenie produkcyjne początkowo było dwu, trzy tygodniowe, a dziś jest to już trzy, a nawet cztery miesiące. Tak więc zamykając rok bieżący mamy zapełniony portfel zamówień na pierwszy kwartał roku przyszłego. Jest to bardzo dobra wiadomość, choć  nie wiemy jak rynek będzie się kształtował w kolejnych miesiącach 2022 roku.

              Zaplanowany tzw. postój zimowy, który na przełomie roku 2020/2021 wydłużaliśmy ze względu na braki w zamówieniach, dziś skracamy do minimum. Kończymy pracę tuż przed wigilią i zaczynamy na pełnych obrotach zaraz po święcie Trzech Króli. Tego wymaga od nas rynek. Musimy to wykorzystać, bo nie wiemy jak długo taka sytuacja się utrzyma.

              „MH”: Czy pandemia wpłynęła na funkcjonowanie spółki? Jakie były główne założenie działalności firmy? W jakim stopniu udało się je zrealizować?

              M.Spyra: COVID -19 ogólnie rzecz ujmując nie wpłynął negatywnie na działalność gospodarczą BGH Polska, bo produkcja była realizowana zgodnie z planem. Oczywiście nie ustrzegliśmy się zachorowań wśród załogi. Jednak nie było momentu byśmy musieli wstrzymywać z tego powodu produkcję. Prawdę mówiąc nie odnotowaliśmy zwiększonej absencji chorobowej. Utrzymywała się ona na poziomie zbliżonym do lat poprzednich. Jednak przedłużająca się pandemia nie pozostaje bez echa. Psychicznie jesteśmy już wszyscy tą sytuacją mocno zmęczeni. Dobre wyniki produkcyjno-ekonomiczne i zadowolenie właścicieli powinno nas cieszyć. Niestety wśród załogi nie widzę radości i chęci świętowania jak to bywało w latach poprzednich. Ludzie boją się o siebie, swoich najbliższych, o ich zdrowie. Niestety ten strach niekorzystnie odbija się na atmosferze jaka panuje w pracy.  

Na całe szczęście nie wprowadzono lockdownu, bo to jeszcze pogorszyłoby tę sytuację. Widzimy to w niemieckich zakładach Grupy, gdzie obostrzenia są znacznie bardziej restrykcyjne. Kontakt bezpośredni z naszymi kolegami z pozostałych zakładów jest obecnie utrudniony. To również rzutuje na naszą firmę. Według prawa pracodawca w Niemczech musi zapewnić stałe testowanie pracowników niezaszczepionych. To wiąże się z ponoszeniem dodatkowych kosztów. Wszyscy jednak mamy nadzieję, że za kilka miesięcy sytuacja w końcu wróci na normalne tory i znowu będziemy mogli swobodnie poruszać się po całej Europie i świecie.

MH”: Jak Pan ocenia uwarunkowania zewnętrzne prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Co zmieniało się i jaki będzie miało to wpływ na Waszą efektywność? Jakie działania podejmujecie, by sprostać nowym wyzwaniom.

M.Spyra: Otoczenie zewnętrzne w dzisiejszych czasach jest bardzo niepewne. Musimy stale monitorować wiele aspektów życia gospodarczego. Rosnące ceny wsadu, prądu czy gazu są największym zagrożeniem dla dalszej działalności. Do tego dochodzą również ciągle zmieniające się przepisy, które często wchodzą w życie na ostatnią chwilę. Dobitnym tego przykładem jest Polski Ład, który wprowadza wiele zmian, choćby w kwestiach kadrowo-płacowych. Mamy de facto koniec roku, a nikt nic nie wie. Nie możemy doprosić się interpretacji przepisów. Zewsząd słyszymy w późniejszym terminie. Kiedy? My nie mamy czasu, bo musimy przygotować swoje systemy informatyczne do zmian. Styczeń za pasem, a pracownik musi otrzymać wynagrodzenie w terminie i zgodne z obowiązującym prawem. Bałagan jest ogromny. Nie ma chyba w Polsce człowieka, który na dzień dzisiejszy byłby w stanie ogarnąć to wszystko.

W roku bieżącym zmagaliśmy się również z problemem wydłużających się dostaw wsadu oraz rosnącymi cenami. W mojej dotychczasowej karierze zawodowej nie przypominam sobie, by na wsad trzeba było czekać po trzy, cztery miesiące. Musieliśmy więc dostosować się do tej sytuacji i realizowaliśmy nasze zamówienia dopiero, gdy wiedzieliśmy za ile i kiedy dostaniemy wsad. Z jednej strony nie mogliśmy pozwolić sobie na przestoje, bo klienci czekali, a z drugiej strony nie mogliśmy sprzedawać wyrobów, gdyż nie wiedzieliśmy w jakiej cenie zakupimy wsad. Było to kuriozalne, ale w wielu przypadkach umawialiśmy się z naszymi kontrahentami, że ofertę otrzymają dopiero po zakontraktowaniu wsadu.  A ceny zmieniały się z miesiąca na miesiąc. Dla porównania w III kwartale br. wsad był droższy o ponad 30 proc. w stosunku do cen produktu finalnego, który sprzedawaliśmy w roku 2020. Klienci musieli zaakceptować wydłużony czas oraz wyższe ceny. Taka sytuacja panowała na całym rynku stalowym, nie tylko w stalach jakościowych, bo popyt był większy niż podaż. Obecnie obserwujemy stabilizację i wyhamowanie trendu wzrostowego. Czy taka sytuacja utrzyma się na dłuższy czas, tego nikt nie zagwarantuje.  

Ktoś mógłby zapytać dlaczego więc nie kupowaliśmy większej ilości wsadu, by sprostać wyzwaniom rynkowym. Trzeba pamiętać, że takich podwyżek cen na stal nie obserwowaliśmy od wielu lat. A pamiętamy również sytuacje, że z dnia na dzień dochodziło do drastycznych przecen. Jeżeli na magazynie mielibyśmy duże zapasy i doszłoby do takiego tąpnięcia, to wówczas ponieślibyśmy ogromne straty. Prowadzenie biznesu stalowego nie jest łatwą sprawą i trzeba zawsze rozważyć za i przeciw. Można w krótkim czasie dobrze zarobić, ale również dużo stracić. (…)

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W „MAGAZYNIE HUTNICZYM” 25/2021