Aktualności,  NASZA ROZMOWA

PANDEMIA SPOTĘGOWAŁA ZAGROŻENIE

ROZMOWA „MH” Z ANDRZEJEM KAROLEM PRZEWODNICZĄCYM RADY KRAJOWEJ SEKCJI HUTNICTWA NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”

Przewodniczący Andrzej Karol.

„MH”: Panie Przewodniczący. Trwają podsumowania trudnego dla hutnictwa roku 2020. Proszę o krótką jego ocenę. Jaki był on dla pracowników branży hutniczej?

A.Karol: Pierwsze informacje jakie do nas napływały i sytuacja związana z rozprzestrzenianiem się kronawirusa,  następnie lockdown i spadki zamówień były wręcz porażające. Wiele firm branży stalowej i metalowej straciło większość swoich kontraktów. Patrząc przez pryzmat krajów Europy Zachodniej – Włoch, Niemiec, Hiszpani, Portugali wydawało się, że staniemy w Polsce przed ogromną falą zwolnień grupowych, szczególnie w firmach kooperujących z sektorem automotive. Na całe szczęście do tego nie doszło, choć nie możemy powiedzieć, że Covid-19 nie odbił swego piętna na hutnictwie.

            8 października zarząd ArcelorMittal Poland poinformował o trwałym wyłączeniu części surowcowej w krakowskim oddziale, pomimo iż w marcu planowano ponowne włączenie wielkiego pieca i stalowni. Niestety lockdown pokrzyżował te plany i w jego efekcie straciliśmy w hutnictwie część mocy wytwórczych. Trzeba pamiętać, że zlikwidowany piec w 2016 roku przeszedł gruntowny remont i mógł jeszcze przez co najmniej    20 lat z powodzeniem pracować.

            Wraz z tą decyzją pracę straciło wiele firm kooperujących i świadczących usługi dla krakowskiego oddziału. Do tego doszła ponad 1200 osobowa załoga huty, dla której dyrekcja koncernu musiała znaleźć nowe zatrudnienie. Część ludzi skorzystała z zagwarantowanych odpraw i odeszła z huty.

            Końcówka roku to diametralnie inna sytuacja. Rynek znacząco ożywił się i firmy zaczęły odrabiać straty. Ludzie pracowali w nadgodzinach, by wykonać zamówienia na stal.

            Reasumując rok 2020 był czasem walki z pandemią, zabezpieczenia i ochrony zdrowia pracowników, a także walki z dekoniunkturą. Był to bardzo trudny, nieprzewidywalny i wyczerpujący dla wszystkich okres.

            „MH”: Jakie były główne założenia działalności Sekcji na rok 2020? Czy i w jakim stopniu udało się je zrealizować? Co można uznać za sukces, a co za porażkę?

            A.Karol: Celem działalności każdej organizacji związkowej jest obrona miejsc pracy. Z tego zadania wywiązaliśmy się – nie było zwolnień grupowych. Do tego dochodzi ścisła współpraca z pracodawcami w celu wypracowania odpowiednich procedur sanitarnych, które uchroniły hutników przed zagrożeniem koronawirusem. Należy się cieszyć, że branża przeżyła rok 2020, choć wyszła okaleczona i z uszczuplonym potencjałem produkcyjnym.

            W czasie pandemii pod egidą IndustriALL udało się zorganizować Europejski Dzień Działania dla Sektora Stalowego. 1 października 2020 roku w całej Europie odbyły się manifestacje, spotkania z politykami, kierownictwami zakładów, a także akcje medialne przedstawiające trudną sytuację hutnictwa, którą pogłębiał Covid 19. Hutnicy zjednoczyli się w tym dniu wzywając unijnych decydentów i krajowe rządy do pilnych działań na rzecz ochrony sektora i tysięcy miejsc pracy.

            Jako Krajowa Sekcja Hutnictwa NSZZ „Solidarność” zorganizowaliśmy dzień wcześniej posiedzenie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Katowicach, na które przyjechali posłowie na Sejm RP. Przedstawiliśmy im swoje oczekiwania wobec rządu związane m.in. z zapowiadanym wprowadzeniem od        1 stycznia 2021 roku opłaty mocowej, które summa summarum nie zostały wzięte pod uwagę.

            Niestety pomimo naszych usilnych starań nie udało się nam dotrzeć do rządzących, którzy traktują przemysł hutniczy jako mało istotny. Nie mam pojęcia dlaczego tak trudno zrozumieć w Warszawie, że bez stali nie ma rozwoju, a przyszłość związana z wielką transformacją gospodarczą – Europejskim Zielonym Ładem, bez hutnictwa nie ma szans na powodzenie. (…)

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W „MH” 7/8 2021