PRZED NAMI CZAS WALKI O MIEJSCA PRACY

ROZMOWA Z KRZYSZTOFEM WÓJCIKIEM PRZEWODNICZĄCYM NSZZ PRACOWNIKÓW ARCELORMITTAL POLAND W KRAKOWIE

„MH”: Panie Przewodniczący. Za nami prawie 12 miesięcy bardzo niestabilnego roku. Proszę o jego podsumowanie z pozycji szefa jednej z największych organizacji w ArcelorMittal Poland.

Przewodniczący Krzysztof Wójcik.

              K.Wójcik: Mijający rok należał do bardzo trudnych, na co złożyło się szereg czynników. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z atakiem Rosji na Ukrainę i jej skutków odczuwanych przez cały świat.  A z drugiej drastycznych wzrostów cen mediów energetycznych, które negatywnie wpłynęły zarówno na portfele przeciętnego Polaka, jak i na rentowność produkcji przedsiębiorstw, w szczególności tych energochłonnych, do których zalicza się hutnictwo.

              Pod koniec I kwartału na rynku obserwowaliśmy boom na wyroby stalowe, były też problemy z ich dostępnością, co znacząco wpłynęło na ceny. Było to zjawisko krótkofalowe podyktowane obawami kupujących, co stanie się po wprowadzeniu sankcji na stal z Rosji i Białorusi. Ta niepotrzebna panika doprowadziła do wywindowania cen i zapełnienia magazynów. Studziliśmy hurra optymizm, bo dobrze zdawaliśmy sobie sprawę, że nadmierne zyski generowane przez wszystkich producentów stali i zbyt szybko nadmuchana bańka pęknie, a popyt spadnie. Było to kwestią czasu. Już od III kwartału obserwujemy stały spadek zamówień, co skutkuje przestojami produkcji. Taka sytuacja utrzymuje się w całej Europie. Wiele hut ArcelorMittal, jak i innych producentów, podjęło decyzję o czasowym wygaszeniu linii technologicznych, a także wielkich pieców. Głównym powodem były horrendalnie wysokie ceny gazu i energii, a później doszły jeszcze problemy rynkowe i spadki zamówień.

Jako strona społeczna odpowiedzialna za załogę jesteśmy zobowiązani do rozliczania kierownictw firm z decyzji jakie podejmują. W tym trudnym czasie, wojny za naszą wschodnią granicą, pewne kwestie dotyczące rynku były do przewidzenia. Niestety w wielu przypadkach podejmowane decyzje były nietrafione lub znacznie spóźnione, co obarcza menedżerów, ale skutki ponosi załoga. Tak nie powinno być, bo ludzie ciężko pracują i chcą za to otrzymywać godziwe wynagrodzenia. Jako związkowcy zawsze na pierwszym miejscu stawiamy dobro załogi, jej interes, jak również dbamy o los huty. Zdajemy również sobie sprawę, że sytuacja jest nadzwyczajna, ale też pamiętamy jakie koszty ponieśli pracownicy podczas wzmożonego zapotrzebowania na stal z roku ubiegłego i w pierwszych miesięcach roku bieżącego.

Każdego dnia nasze zarobki tracą na wartości przez galopującą inflację. Ubożeją hutnicze portfele. I to nas boli. Co chwilę dochodzą nas słuchy o planowanych lub już realizowanych zwolnieniach grupowych w wielu zakładach przemysłowych. Ich zarządy chcąc dokonać oszczędności posługując się najłatwiejszą metodą obcinania kosztów – zwalniają ludzi. Trzeba jednak pamiętać, że koniunktura prędzej czy później wróci, a ludzi, mówię tu o doświadczonych pracownikach, na rynku nie ma. Oni nie wrócą do firmy, która w tak trudnym czasie potraktowała ich… Tu nasuwa się pewne stwierdzenie, którego nie użyję. Powiem po prostu bardzo źle. O pracowników trzeba dbać nawet w czasie kryzysu, bo bez nich nie będzie do czego wracać.

              „MH”: Jednak rok 2022 dla związku w Krakowie to również czas świętowania jubileuszu 40 lecia jak i wyborów nowych władz na kolejną kadencję.

              K.Wójcik: Tak to prawda. 40 lat temu komitet założycielski powołał do życia naszą organizację. Przez wszystkie te lata przyświeca nam jedna niezmienna idea pomagania hutnikom, bronienia ich praw pracowniczych. Chciałoby się, aby ten jubileusz obchodzony był w innej atmosferze. Jednak bestialska wojna i jej skutki zmusiły nas do trochę innej formuły świętowania. Nie zapomnieliśmy o naszych członkach. Każdy otrzymał upominek, a podczas jubileuszowego spotkania z delegatami i prezydium związku rozdaliśmy 40 wartościowych nagród. Jako zarząd podjęliśmy decyzję, że w losowaniu biorą udział wszyscy członkowie związku z wyłączeniem zarządu. Zostało to bardzo dobrze przyjęte.

              Od wyborów minęło już trochę czasu. Walne Zebranie Delegatów, które odbyło się 18 maja, to bardzo ważne wydarzenie, gdyż dokonuje się na nim podsumowania minionej kadencji, wybiera nowe władze, wyznacza kierunek działalności na kolejne 4 lata. Podczas tegorocznego sprawozdawczo-wyborczego spotkania delegaci powierzyli mi ponownie kierowanie związkiem, za co im jeszcze raz dziękuję. Odbieram to jako docenienie dotychczasowej działalności jak i duży kredyt zaufania. Zbliżający się czas nie będzie należał do łatwych, a przed zarządem i prezydium związku dużo pracy.

              W roku bieżącym zorganizowaliśmy również rodzinny piknik w Wierchomli Małej, Dzień Kobiet, a kilka dni temu spotkanie najmłodszych z Mikołajem. Wszystkie te imprezy cieszą się, od lat, ogromnym zainteresowaniem. Staramy się, by pieniądze ze składek w 100 proc. wracały do członków naszego związku. Widząc jak zdewaluowała się złotówka podnieśliśmy również o 100 proc nasze świadczenia statutowe. W miarę możliwości pomagamy najbardziej potrzebującym wypłacając świadczenia okolicznościowe, zapomogi, ect. 

„MH”: Wróćmy do bardziej przyziemnych spraw. Wspomniał Pan o zwolnieniach grupowych w przemyśle. Jak jest w przypadku ArcelorMittal Poland i spółek, w których prowadzicie swoją związkową działalność?

K.Wójcik: Na całe szczęście w ArcelorMittal Poland na obecną chwilę nie mamy tego problemu i mam nadzieje, że go nie będzie. Huta jako duży międzynarodowy koncern ma zasoby finansowe i może korzystać z wygenerowanego w pierwszych kwartałach roku sporego zysku. Nie mówię, że nie ma problemów, bo one są. Ludzie nie mają pracy, muszą przebywać na postojowym, tracąc część swojego uposażenia. Jednak ratuje nas wynegocjowany w roku ubiegłym, po bardzo trudnych rozmowach, Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy, w którym większość dodatków włączyliśmy do płacy zasadniczej. Jak się okazuje podczas postojowego, przy tak skonstruowanych zapisach, ludzie tracą znacznie mniej aniżeli wynikałoby to z zapisów kodeksowych czy starego układu. Trochę inny jest przelicznik dla pracowników zmianowych, których wypłaty są bardziej uszczuplone. Patrząc z perspektywy czasu nowe zapisy są korzystne dla pracowników. Pomimo, że początkowo część załogi sceptycznie podchodziło do nowego ZUZPu, dziś są z niego zadowoleni.

W innych spółkach sytuacja jest bardziej złożona. Na dzień dzisiejszy na pierwszy plan wysuwa się sprawa pracowników w Cognor, a dokładniej mówiąc krakowski oddział Ferrostalu. W ubiegłym miesiącu kierownictwo poinformowało nas o planowanych zwolnieniach grupowych, z którymi się nie zgadzamy.

Nie wiemy czym podyktowane są takie decyzje, bo przecież nie tak dawno zapewniano nas, że spółka ma przed sobą perspektywy rozwoju, rozpoczyna proces modernizacji, będą dwie nowe linie produkcyjne. Kierownictwo krakowskiego oddziału podjęło decyzję o zwolnieniach grupowych niezgodnie z prawem. Po rozmowach, przedstawieniu odpowiednich aktów prawnych, przez naszych przedstawicieli, nie wdrożono zwolnień grupowych, ani też ich nie odwołano, ale rozpoczęto indywidualne. Mam swoją teorię, słuszną, bądź nie, ale dziwnym trafem prawie połowa z 20 zwalnianych to członkowie naszego związku. W ostatnim czasie umocniliśmy w tej spółce naszą pozycję i to wydaje się niewygodne dla kierownictwa.

Jako strona społeczna zaproponowaliśmy, aby pracownicy tracący zatrudnienie otrzymali odszkodowanie. Drugą przedstawioną alternatywną były rekompensaty finansowe za dobrowolne odejście z pracy. Takie rozwiązanie zdało egzamin swego czasu w ArcelorMittal Poland. Niestety nasze propozycje, jak do tej pory, pozostały bez odpowiedzi. Czekamy, choć widzimy, że wśród pracowników jest coraz większe zniecierpliwienie i kilku z nich zamierza poszukać sobie nowej pracy. Mają dość niepewności. 

Z zasady jestem optymistą i wierzę, że dojdziemy do porozumienia. W innych zakładach Grupy Kapitałowej Cognor koledzy siadają do rozmów w sprawie przyszłorocznych podwyżek, a my musimy walczyć miejsca pracy. Naszym zdaniem rzetelna rozmowa przy stole negocjacyjnym jest znacznie lepszym rozwiązaniem aniżeli szantaż, czy wychodzenie na ulicę. Zawsze stawialiśmy i stawiamy, na pierwszym miejscu, na dialog, który prowadzi do wypracowania konsensusu dla dobra załogi jak i firmy.

„MH”: Mówi Pan o podwyżkach płac na rok przyszły. Na jakim etapie są rozmowy z dyrekcją ArcelorMittal Poland i jakie są Wasze oczekiwania?

K.Wójcik: Podjęliśmy rozmowy w kwestii przyszłorocznych wynagrodzeń, ale ze względu na brak budżetu pracodawca poprosił o przerwę w rozmowach. Tak właściwie to ich nie rozpoczął, nie znamy nawet pierwszej propozycji Spółki. Trochę nas to dziwi, bo zawsze był on przygotowywany znacznie wcześniej. Jako strona społeczna chcielibyśmy, aby przy inflacji w wysokości prawie 20 proc. hutnicy nie tracili, a ich ciężka praca była odpowiednio wynagradzana. Tak, by wypłaty pozwalały na utrzymanie rodzin. Zdajemy sobie sprawę, że rozmowy ze względu na sytuację rynkową mogą być bardzo ciężkie.Czy uda się nam wynegocjować satysfakcjonujące nas podwyżki? Czas pokaże. (…)

CAŁĄ ROZMOWĘ PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU MH 26/2022