Aktualności,  NASZA ROZMOWA

W TROSCE O PRZYSZŁOŚĆ ZAKŁADU I KOLEJNE POKOLENIA HUTNIKÓW

ROZMOWA „MH” Z ARTUREM JACKIEM WILKONIEM PRZEWODNICZĄCYM
ZWIĄZKU ZAWODOWEGO PRACOWNIKÓW HUTY „ŁABĘDY” SA
I CZESŁAWEM RYSIEM PRZEWODNICZĄCYM MK NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” HUTY „ŁABĘDY” SA

„MH”: Panowie Przewodniczący. We wrześniu minie rok od rozpoczęcia przez stronę spo-łeczną hutniczych aktywów Węglokoksu akcji protestacyjnej. Jakie są jej efekty?

              A.Wilkoń: Na początek naszej rozmowy chciałbym przypomnieć Czytelnikom dlaczego podjęliśmy działania protestacyjne.

              Jedną z głównych przyczyn był brak reakcji właściciela, czyli Ministerstwa Aktywów Państwowych na apele dotyczące kwestii rozwoju ostatnich państwowych stalowych spółek należących do Grupy Kapitałowej Węglokoks. Mam tu na myśli: Hutę Pokój i spółki wchodzące w jej skład, Walcownię Blach Batory oraz Hutę „Łabędy”.

              Jak już wielokrotnie podkreślałem, nie żądamy pieniędzy na wyższe płace czy premie. My chcemy jasnego planu rozwoju naszych firm i gwarancji finansowych na realizacje niezbędnych inwestycji. Każda ze spółek ma inne problemy i priorytety, ale mamy wspólny cel jakim jest utrzymanie miejsc pracy i tradycji hutniczych na Śląsku.

              Jako strona społeczna jesteśmy żywo zainteresowani przyszłością Huty „Łabędy” i długofalową strategią pozwalającą na jej rozwój. Tego brakuje, dlatego też chcieliśmy, aby usłyszano nasz głos w Warszawie, gdzie zapadają najważniejsze decyzje. Nasze obawy o przyszłość nabrały szczególnej wagi w kontekście planowanego wygaszania kopalń, co w przypadku Huty „Łabędy” – wiodącego producenta obudów i akcesoriów dla górnictwa, jest bardzo istotne.

              Wydarzenia ostatnich kilku miesięcy związane z wojną w Ukrainie oraz problemy surowcowe, zmieniły optykę i jest szansa, że termin wygaszania kopalń, który był planowany na rok 2049 zostanie przesunięty. Jednak trzeba pamiętać, że ten dzień prędzej czy później nastąpi, a produkcja obudów górni-czych, naszego sztandarowego pro-duktu, przez lata utrzymywała nasz zakład.

              Przez wiele miesięcy nie było ze strony ministra Jacka Sasina reakcji na nasze pisma, listy ect. Dopiero oflagowanie zakładów i rozpoczęcie akcji protestacyjnej zmusiło go, do oddelegowania przedstawiciela Ministerstwa Aktywów Państwowych do podjęcia z nami rozmów. W tym czasie nastąpiły zmiany personalne. Podsekretarzem stanu odpowiedzialnym za górnictwo i hutnictwo został Piotr Pyzik.

              Cz.Ryś: Powiem szczerze, że wiązaliśmy ogromne nadzieje na zmianę postawy, szczególnie, że nowy wiceminister jest z Gliwic i wydawałoby się, że Huta „Łabędy” i jej problemy powinny być bliskie jego sercu. Z przykrością przekonaliśmy się, że tak niestety nie jest i bardzo nas to boli.

              Pewne pozytywne reakcje na naszą akcję protestacyjną wreszcie się pojawiły. Jest to jednak za mało i oczekiwaliśmy wiążących decyzji dotyczących rozwoju i przyszłości huty.

              Obiecano nam 560 mln złotych, które miały zostać rozdzielone pomiędzy spółki stalowe Grupy Węglokoksu i sam Węglokoks. Jednak tylko na obietnicach na dzień dzisiejszy się skończyło, a na ostat-nim spotkaniu w lipcu z wiceministrem  ponownie nie było żadnych konkretów.

              Postawa ministra bardzo nas zaniepokoiła i rozczarowała. Jesteś-my zdziwieni, że Piotr Pyzik po wielu latach dobrej współpracy ze stroną społeczną tak łatwo dał się wprowadzić w błąd, został negatyw-nie nastawiony do nas i zachował się po prostu niegrzecznie.

              „MH”: Huta Łabędy to ceniony producent obudów górniczych. Kilka lat temu uruchomiona zosta-ła produkcja rur i kształtowników zimnogiętych, które miały zapew-nić jej świetlaną przyszłość…

              Cz.Ryś: Faktycznie Huta „Łabędy” za sprawą poprzednich zarządów, została doinwestowana, ale aby mogła konkurować na rynku, a prze-de wszystkim wejść z nowymi pro-duktami potrzebuje stałego rozwoju i co najmniej kilku nowych inwestycji. Chodzi o nowoczesne linie technologiczne umożliwiające sprzedaż wysokomarżowego produktu. Dziś można z całą stanowczością powiedzieć, że budowa tzw. drugiej nogi jest jedynym ratunkiem dla kurczącego się rynku obudów górniczych. Niestety od 2016 roku nie widać w tym zakresie żadnych nowych inwestycji. Rynek tymczasem oczekuje kompleksowej obsługi i wysoko przetworzonego produktu, a nie półwyrobów. (…)

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU „MH” 16/2022