Aktualności,  NASZA ROZMOWA

POTRZEBA STRATEGICZNYCH DECYZJI

ROZMOWA „MH” ZE ZBIGNIEWEM PRZEBINDOWSKI PREZESEM ZARZĄDU HUTY POKÓJ W RUDZIE ŚLĄSKIEJ

Prezes Zbigniew Przebindowski.

MH”: Panie Prezesie! Jeszcze dwa lata temu Huta Pokój borykała się z ogromnymi problemami i zadłużeniem. Dziś kontynuowaniem jej działalności produkcyjnej zajmuje się spółka Huta Pokój Profile. Jaki był rok 2021 dla firmy którą Pan zarządza?

Zb.Przebindowski: Zanim dokonam podsumowania ubiegłego roku chciałbym przypomnieć, że nasza spółka powstała w wyniku restrukturyzacji Huty Pokój poprzez przekazanie wszystkich aktywów produkcyjnych Hucie Pokój Profile. Obecnie 100-procentowym udziałowcem spółki jest Węglokoks, który w swej stalowej grupie posiada również inne aktywa hutnicze: Hutę Łabędy i Walcownię Blach Batory.

Huta Pokój Profile jest spadkobiercą ponad 181 letniej tradycji hutniczej w Rudzie Śląskiej. Głównym problemem z jakim przyszło się nam zmierzyć w początkowych miesiącach działalności to brak zaplecza finansowego, czy kłopoty z zakupem wsadu do produkcji. W roku ubiegłym udało się nam ten trend odwrócić i dzięki przeprowadzonej restrukturyzacji kosztowej, a także pozyskaniu finansowania od właściciela wypracowaliśmy zysk netto w wysokości około 40 mln złotych. Biorąc pod uwagę historię kilku ostatnich lat działalności Huty Pokój, która generowała ogromne straty, trzeba ten wynik uznać za ogromny sukces. Sukces całej załogi naszej spółki.

Rok ubiegły uważam za bardzo udany. Osiągnięte wyniki produkcyjno-finansowe nie są efektem tylko i wyłącznie dobrej koniunktury, z jaką z całą pewnością mieliśmy do czynienia, ale odpowiedniego przygotowania i rozeznania rynku. Mamy więc dobrą podstawę na kontynuowanie działalności i osiąganie znakomitych wyników w latach następnych. Udowodniliśmy, że dobrze zarządzana spółka hutnicza, która nie posiada własnego zaplecza surowcowego może generować zyski dla właściciela i dawać pracę ludziom.

„MH”: Wojna w Ukrainie doprowadziła do zawirowań na rynku stalowym. Brak dostaw rudy żelaza, jak i półwyrobów, przekłada się na polskich producentów stali. Jak to jest w przypadku HPP?

Zb.Przebindowski: Wielu polskich przetwórców w ostatnich latach korzystało z dostaw półwyrobów czy stali z Metinvestu (Ukraina) oraz Severstalu (Rosja). Te dwa źródła dostaw były najkorzystniejsze zarówno pod względem cenowym jak i logistycznym.

W ostatnim roku zwiększyliśmy w znacznym stopniu zakupy ukraińskiej stali. Po rosyjskiej napaści zbrojnej na Ukrainę sytuacja bardzo się skomplikowała, a część z zakontraktowanych dostaw nie dotarła do nas. Jednak byliśmy przygotowani na to, bo od końca ubiegłego roku wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że do wojny może dojść. Dlatego też intensywnie poszukiwaliśmy innych dostawców, w tym z Dalekiego Wschodu. Wiąże się to z wydłużonym czasem dostaw, a także ryzykiem zmian cen. Jednak na obecną chwilę nie mamy innej alternatywy. I półrocze, a także kolejne miesiące roku bieżącego są zabezpieczone. Pracujemy nad znalezieniem nowych stałych dostawców  i pewne możliwości zaczynają się pojawiać na horyzoncie, ale za wcześnie, by o tym mówić.

„MH”: Obecna sytuacja pokazuje, że posiadanie w kraju silnego hutnictwa powinno być priorytetem. Grupa stalowa Węglokoksu, marzy o własnej stalowni, by uniezależnić się od dostawców z zewnętrznych. Czy jest to realne?

Zb.Przebindowski: Własna stalownia rozwiązałaby wiele naszych problemów. Staramy się od kilku lat przekonać właściciela i skarb państwa do tej wizji. Wydaje się, że jest ku temu dobra okazja i sprzyjający klimat. Przy zużyciu jawnym stali w Polsce na poziomie ponad  15 mln ton i obecnej produkcji stali surowej na poziomie 10,5 mln ton taka stalownia jest potrzebna i to jak najszybciej. Wojna za naszą wschodnią granicą pokazała, że z dnia na dzień na rynku zabrakło stali, zaczęła się panika, kupowanie tego co było na składach, a co za tym idzie wzrost cen. Utraciliśmy około 3 mln ton stali, które do tej pory przyjeżdżały do Polski z Ukrainy, Rosji i Białorusi. Na szybkie odbudowanie tych dostaw nie mamy co liczyć. Dlatego też musimy myśleć o odtworzeniu własnego krajowego potencjału wytwórczego.

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM NUMERZE „MH” 8-9/2022