Aktualności,  NASZA ROZMOWA

MUZEUM HUTNICTWA OTWIERA PODWOJE

Dyrektor Adam Kowalski.

ROZMOWA „MH” Z ADAMEM KOWALSKIM DYREKTOREM MUZEUM HUTNICTWA W CHORZOWIE

„MH”: Panie Dyrektorze. Chyba można już powiedzieć, że hutnicy nareszcie doczekali się muzeum, o które starali się przez wiele, wiele lat. Sukces?

         A.Kowalski: O sukcesie będziemy mogli mówić dopiero po oficjalnym otwarciu. Na razie przed nami jeszcze kilkanaście dni ciężkiej pracy, by wszystko odpowiednio przygotować na ostatni weekend listopada, kiedy odbędzie się festiwal otwarcia. Dzień wcześniej tj. w piątek 26 listopada nastąpi uroczysta inauguracja, w której udział wezmą tylko zaproszeni goście. W kolejnych dniach nasze drzwi będą otwarte już dla wszystkich. Wówczas każdy kto zarezerwuje wejście będzie mógł ocenić naszą ponad 2 letnią pracę. Z niecierpliwością czekamy na zwiedzających i ich opinie, bo to one potwierdzą słuszność naszych wyborów w budowie ekspozycji. Mam tu na myśli zarówno słowa uznania jak i krytyki, bo one są równie ważne.

         Tworząc tę wystawę chcieliśmy opowiedzieć ponad 200 lat tradycji hutniczych w Chorzowie  w połączeniu z bogatą historią miasta, które wyrosło z przemysłu. Cała wystawa została tak zorganizowana, by przyciągała zarówno osoby związane z hutnictwem, które mają do niego sentyment jak i oddziaływała na wyobraźnię młodych ludzi, którzy nic o nim nie wiedzą.

         Wszyscy zaangażowani w tworzenie Muzeum Hutnictwa czujemy ogromną presję i tremę. Mamy bowiem świadomość, iż stworzenie miejsca, w którym łączy się tradycja z nowoczesnością  nie jest zadaniem łatwym. Do tego dochodzą jeszcze ograniczenia w ilości przestrzeni wystawienniczej, którą dysponowaliśmy. Tworzenie wystawy to sztuka wyboru.  Mamy jednak nadzieję, że przybywający do nas hutnicy odnajdą tu kawałek swojego życia zawodowego, a nawet siebie. Bo to oni brali udział w dziejowych wydarzeniach. Chorzowskie hutnictwo, Huta Batory, Huta Królewska i Kościuszko, wpisało się trwale na kartach historii miasta jak i w rewolucji przemysłowej kraju i świata. To dzięki niemu możemy mówić o rozwoju Królewskiej Huty  i dzisiejszego Chorzowa.

         „MH”: Zatem każdy znajdzie tu coś dla siebie?

         A.Kowalski: Myślę, że tak. Na ponad 700 metrach kwadratowych wystawy stałej zaprezentowane zostały m.in. zabytkowe maszyny jak prostownica stemplowa, młoty sprężarkowe i młot mostowy, a także inne urządzenia, które hutnicy wykorzystywali w pracy oraz ponad 200 muzealiów przekazanych nam głównie przez chorzowskie huty oraz samych hutników.

Przygotowaliśmy ekspozycję tak, by była ciekawa zarówno dla ludzi związanych z branżą jak i laików, którzy o pracy hutnika nic do tej pory nie wiedzieli. Nikt się u nas nie będzie nudził. Dla najmłodszych naszych gości przewidzieliśmy wiele atrakcji. Muzeum jest interaktywne i to zarówno poprzez multimedia jak i urządzenia mechanicznie. Patronem i przewodnikiem specjalnie przygotowanej ścieżki edukacyjnej jest Przetopek. To dobry duch tego miejsca, który na jednej ze ścian,  pozostawił swoją podobiznę. To on poprowadzi dzieci przez wystawę stałą. Dzięki rozwiazywaniu różnych zagadek będą one poznawać hutnictwo i otaczający ich świat.

Od samego początku przyświecała nam idea stworzenia czegoś ponadczasowego. Przyjęliśmy w założeniach, że Muzeum Hutnictwa nie będzie obiektem stricte muzealnym, prezentującym suche fakty, opowiadającym o procesie wytopu stali i zmianach jakie zachodziły na przestrzeni lat. Chcieliśmy by narratorami, przewodnikami byli hutnicy, którzy niejednokrotnie całe swoje życie związali z tym przemysłem. Opowiedziane przez nich historie mają być swego rodzaju drogowskazem do poszukiwań i odkrywania własnych historii. Zwiedzanie zaczyna się od prologu, i dopiero z niego przechodzimy do sali głównej, by rozpocząć swoją przygodę z hutnictwem. Przygotowaliśmy także salę kinową gdzie na półokrągłym ekranie będziemy pokazywać procesy metalurgiczne, a w powietrzu rozpylony zostanie zapach z koksowni. Tak, by poczuć się jakbyśmy zwiedzali zakład hutniczy.

„MH”: Podkreśla Pan, że muzeum to nie tylko wiedza historyczna, ale także edukacja…

A.Kowalski: Naszym marzeniem jest, by po wyjściu z muzeum ludzie zaczęli patrzeć w inny sposób na przemysł hutniczy i ludzi, którzy go tworzyli. Z jednej strony chcemy inspirować, a z drugiej edukować i przekazywać wiedzę o naszych przodkach, bez których nie byłoby wielu rzeczy. Stal była, jest i będzie przez kolejne wieki tworzywem, dzięki któremu możemy się rozwijać.

         Tworząc wystawę chcieliśmy wypełnić pewną lukę w przekazie, która się wytworzyła. Kiedyś tradycje hutnicze były przekazywane z ojca na syna. Dziś brakuje kultywowania etosu praca, a pokolenie naszych dziadków, czy nawet już rodziców, którzy byli związani z hutnictwem pomału odchodzi. Jeżeli dziś nie zdołamy uzyskać od nich informacji to zostaną one utracone na zawsze. Dzięki wystawie, a także innym działaniom, które będziemy organizować chcielibyśmy uratować od zapomnienia wspaniałe dokonania naszych przodków. Może uda się nam zmobilizować młode pokolenie do poszukiwania własnych korzeni, tradycji hutniczych i wartości jakie wiązały się z zawodem hutnika. 

         Muzeum to zdecydowanie więcej niż sama wystawa stała. Chcemy budować rangę tego miejsca poprzez inne wydarzenia towarzyszące. Mam nadzieję, że wystawa stała jest na tyle atrakcyjna, że będą do nas przyjeżdżały całe rodziny. Moim marzeniem jest, by dziadkowie, babcie, którzy przyjadą to tu ze swoimi wnukami mogli wykorzystać czas spędzony w muzeum na opowiedzenie własnej relacji na kanwie tego co zobaczyli. To będzie dla nas najlepsza recenzja.

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU „MH” 24/2021.