Aktualności,  NASZA ROZMOWA

STWORZYLIŚMY PERSPEKTYWY ROZWOJU

ROZMOWA „MH” ZE ZBIGNIEWEM PRZEBINDOWSKIM PREZESEM ZARZĄDU HUTA POKÓJ PROFILE SP. Z O.O.

„MH”: Panie Prezesie! Huta Pokój Profile to młoda spółka, jednak jej tradycje hutnicze sięgają dużo dalej. Proszę o przybliżenie naszym czytelnikom firmy, którą Pan kieruje.

              Zb.Przebindowski: Huta Pokój Profile spółka z ograniczoną odpowiedzialnością została powołana w sierpniu 2019 roku, a działalność gospodarczą rozpoczęła 2 miesiące później, czyli w październiku. Spółka powstała w ramach restrukturyzacji zadłużenia Huty Pokój względem Węglokoksu S.A., które wynosiło wówczas ponad 150 mln złotych. Wydzielenie aktywów produkcyjnych huty: Zakładu Wyrobów Zimnogiętych i Zakładu Wyrobów Gorącowalcowanych i przejęcie 100 proc. udziałów Huty Pokój Profile nastąpiło w listopadzie 2020 roku. Tak w kilku zdaniach można przybliżyć kilkuletnią batalię o uratowanie znanej z jakości marki hutniczej i kilkuset miejsc pracy.

Prezes Zbigniew Przebindowski.

              Głównym problemem z jakim przyszło się nam zmierzyć, zarówno w Hucie Pokój, jak i w początkowych miesiącach działalności Huty Pokój Profile, to brak płynności i zaplecza finansowego. Pusta kasa i kłopoty z zakupem wsadu do produkcji, przestoje, opóźnienia w realizacji zamówień prowadziło do generowania strat i utraty klientów. Sytuacja zmieniła się po przejęciu przez Węglokoks naszej firmy, czyli pod koniec ubiegłego roku, gdy przejęliśmy całość produkcji Huty Pokój. Dzięki temu w roku bieżącym osiągamy bardzo dobre wyniki finansowo-produkcyjne i możemy wykorzystać obecną koniunkturę na rynku stalowym do odbudowania swojej pozycji. Po pierwszym półroczu osiągnęliśmy dodatni, dwucyfrowy zysk, co daje nam gwarancję, że stajemy się bezpiecznym i wiarygodnym dostawcą dla swoich klientów. Patrząc na dobrą sytuację na rynku stalowym mamy nadzieję na poprawę tego wyniku i osiągnięcie kilkunastu milionowego zysku na koniec roku. Planujemy osiągnąć przychody na poziomie 500 mln złotych. Postęp jest bardzo duży, a przeprowadzona restrukturyzacja zatrudnieniowa i organizacyjna przynosi oczekiwane efekty.

Pomimo, iż jesteśmy spadkobiercą 181 letniej tradycji hutniczych w Rudzie Śląskiej i pracujemy na tych samych maszynach i z tymi samymi pracownikami, co przed restrukturyzacją, to musimy stale odbudowywać naszą pozycję, którą niestety w pewnym stopniu utraciliśmy. Zawirowania i niepewność co do przyszłości Huty Pokój, które towarzyszyły nam w ostatnich latach zrobiły czarny PR, a my ciężko pracujemy nad przywróceniem stabilnej pozycji rynkowej i marki Huta Pokój. Udało się nam poprawić terminowość i jakość dostaw, a reklamacje są znikome. Widzimy, że nasi odbiorcy wracają i ta współpraca układa się coraz lepiej.

„MH”: Wspominał Pan o pracownikach, których przejęliście z Huty Pokój. Czy była to cała załoga i jak obecnie kształtuje się zatrudnienie w Hucie Pokój Profile?

              Zb.Przebindowski: W momencie wydzielenia spółki przejęliśmy wszystkich pracowników zatrudnionych bezpośrednio w zakładach produkcyjnych i wydziałowych pracowników utrzymania ruchu. Było to około 360 osób. Natomiast wszelka obsługa spółki administracyjna pozostawały w Hucie Pokój S.A. jako outsourcing wraz z warsztatami mechanicznymi, które przejęliśmy w styczniu bieżącego roku. Był to dla nas bardzo ważny moment, bo wydział ten wytwarza nie tylko części zamienne do naszych maszyn, ale także elementy do strategicznych urządzeń produkcyjnych, jak choćby walce.

W sierpniu rozpoczęliśmy odbudowę części administracyjnej, księgowej, kadrowej i służb handlowych, oczywiście w pierwszej kolejności na bazie pracowników huty. Obecnie zatrudnienie w Hucie Pokój Profile osiągnęło poziom około 400 osób.

Obserwowany wzrost zapotrzebowania na wyroby stalowe sprawił, że musieliśmy pomyśleć nad uzupełnieniem kadry. Ludzie, którzy walczyli o przetrwanie tego zakładu od kilku lat nie mieli podwyżek. W porozumieniu ze stroną społeczną zostały wypracowane systemy motywacyjne oraz wzrost płac. Zdajemy sobie sprawę, że  największą wartością firmy, szczególnie takiej jak huta są jej pracownicy.

Jeszcze dwa lata temu były problemy z pracownikami. Jednak dziś Huta Pokój Profile jest postrzegana jako stabilny pracodawca i pojawiają się młodzi ludzie, którzy chcą z nami wiązać swoją przyszłość. Na obecną chwilę nie odczuwamy braków kadrowych, ale zdajemy sobie sprawę, że problem tzw. luki pokoleniowej dotknie i nas. Dlatego też chcemy nawiązać współpracę z uczelniami wyższymi i szkołami zawodowymi w celu pozyskania nowych, młodych i odpowiednio wykształconych pracowników, których aktualnie na rynku pracy brakuje.

„MH”: Jakie są relacje rynek wewnętrzny a eksport? Skąd pozyskujecie niezbędny do produkcji wsad?

Zb. Przebindowski: Jeśli chodzi o profile zimnogięte to 70 proc. naszej produkcji lokujemy na rynku krajowym, a 30 to eksport. Odwrotną sytuację mamy w kształtownikach gorącowalcowanych, bo 80 proc. to eksport i 20 proc. kraj. W tym asortymencie odczuliśmy, w roku ubiegłym, spory spadek zamówień. Głównym odbiorcą naszych kształtowników są niemieccy producenci samochodów, którzy ze względu na pandemię ograniczyli swoją produkcję. Sytuacja ta powoli stabilizuje się.

O ile zamówienia na nasze wyroby generalnie wzrosły, to w II kwartale roku zauważyliśmy problemy z dostępnością wsadu. W pierwszym okresie dotyczyło to kręgów walcowanych HRC do produkcji profili zimnogiętych, a teraz brakuje kęsów dla walcowni gorącej.

Sytuacja z kręgami wydaje się być już opanowana, ale wsadu dla walcowni nadal brakuje. Do tej pory kupowaliśmy kęsy w ArcelorMittal, ale dziś po prostu tego produktu nie ma. Takich problemów z dostępnością wsadu stalowego nie pamiętam. Spowodowane jest to ubiegłorocznymi zawirowaniami na rynku, wyłączeniami mocy produkcyjnych i nagłym skokiem zapotrzebowania jaki, od końca 2020 roku, obserwujemy.

Stalowa Grupa Węglokoksu to zakłady przetwórcze: Huta Łabędy, Huta Pokój – Huta Pokój Profile, Huta Pokój Konstrukcje, Walcownia Blach Batory mające znaczący potencjał, ale borykające się z utrudnionym dostępem do wsadu. Posiadanie własnej elektrostalowni w znacznym stopniu ułatwiłoby działalność i przyniosło efekty ekonomiczne. Jednoznacznie trzeba stwierdzić, że w Polsce brakuje stalowni, która byłaby w stanie pokryć zapotrzebowanie zakładów przetwórczych na wsad. Żałujemy, że gdy była możliwość zakupu stalowni Huty Częstochowa nie podjęto takiej decyzji i żadna z hut, będąca jeszcze w rękach Skarbu Państwa, nie złożyła oferty. Myślę, że ten zakład idealnie wpisywałby się w stalową Grupę Węglokoksu i dziś mielibyśmy całkiem inną sytuację.

„MH”: Chcąc utrzymać się na rynku musicie oferować wyroby o najwyższej jakości i niskiej cenie. Jednak bez inwestycji nie da się tego osiągnąć. Jakie są plany zarządu w tej kwestii?

Zb. Przebindowski: Przygotowujemy się i myślimy już o roku 2022, bo obecna sytuacja i boom na stalowym rynku nie będzie trwał wiecznie. W przyszłym roku możemy odnotować pewną stabilizację, a nawet delikatny spadek zapotrzebowania. Już obserwujemy wyhamowanie cen, co może przełożyć się na wyniki producentów, ale generalnie rok bieżący branża stalowa będzie mogła zaliczyć do udanych. Z analiz wynika, że poziom cen na wyroby stalowe w roku przyszłym powinien się utrzymać, natomiast może być trudniej aniżeli w roku bieżącym, dlatego chcemy rywalizować jakością, ilością i terminowością dostaw.

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W „MAGAZYNIE HUTNICZYM” 18/2021