Aktualności,  NASZA ROZMOWA

PANDEMIA POGORSZYŁA TRUDNĄ SYTUACJĘ

ROZMOWA „MH” JACKIEM ZUBEM PRZEWODNICZĄCYM MZZ PRACOWNIKÓW ARCELORMITTAL POLAND

„MH”: Jaki był dla Związku kierowanego przez Pana rok 2020? Jak Pan ocenia sytuację płacową i socjalną załogi ArcelorMittal Poland? Czy i w jakim stopniu miała wpływ na nią pandemia?

Przewodniczący Jacek ZUB.

J. Zub: To był wyjątkowo trudny rok. Ośmielę się twierdzić, że wręcz najtrudniejszy, w jakim dotychczas przyszło nam funkcjonować. Globalna pandemia koronawirusa sparaliżowała nasze dotychczasowe życie, co dla wielu ludzi było ogromnym wyzwaniem. Wprowadzone restrykcje sanitarne związane z epidemią, strach i obawa o zdrowie i życie własne oraz współpracowników, a także konieczność zachowania miejsc pracy i utrzymania ciągłości produkcji w naszych zakładach to wyzwania, z którymi przyszło nam się zmierzyć w roku 2020.

Dyrekcja  ArcelorMittal Poland bardzo szybko zareagowała i podjęła działania prewencyjne mające zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa i zachorowań wśród pracowników.  Niestety nie udało się nam ich uniknąć. Pomimo tych obostrzeń i reżimu sanitarnego obowiązującego w spółce, wiele osób zachorowało, a kilka straciło nawet życie.

Do problemów związanych z COVID-19 doszła jeszcze bardzo trudna sytuacja ekonomiczna wynikająca z uwarunkowań na europejskim rynku stali, który nie jest odpowiednio chroniony przed napływem taniej stali z krajów trzecich. Odczuwaliśmy ją jeszcze przed wybuchem pandemii, ale od marca sytuacja znacznie się pogorszyła.

W kwestii sytuacji płacowo-socjalnej naszych pracowników… Jest ona bardzo trudna i moim zdaniem z roku na rok pogarsza się, a to co stało się w roku ubiegłym dopełnia czary goryczy. Podejmowane przez zarząd ArcelorMittal Poland decyzje są dla strony społecznej zupełnie niezrozumiałe. Mam tu na myśli wypowiedzenie Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy, czy okrojenie funduszu socjalnego, brak porozumienia płacowego, a także wprowadzenie tzw. „postojowego”. Te decyzje dotknęły pracowników we wszystkich oddziałach spółki, ale należy również pamiętać o tej, która miała bezpośrednio wpływ na blisko 1200 pracowników w krakowskiej hucie. Stałe wyłączenie części surowcowej w krakowskiej hucie ze względów ekonomicznych, doprowadziło do zwiększenia produkcji w Dąbrowie Górniczej. Jednak nie wiąże się to ze zwiększeniem liczby pracujących w naszym oddziale.

Ludzie są przemęczeni, brakuje pracowników na głównych wydziałach huty w Dąbrowie Górniczej – na wielkich piecach, stalowni, walcowniach. To, że ten zakład jeszcze funkcjonuje bez przerw w produkcji, jest zasługą pracowników. Niestety ich ciężka praca w większości przypadków jest niedoceniana. Dlatego też za to zaangażowanie, pracę w stresujących i ciężkich warunkach należą się im słowa uznania i podziękowania. Szkoda tylko, że tego nie widzi, lub nie chce zauważyć pracodawca. A będzie jeszcze gorzej, bo napływa duża fala odchodzących na zasłużone emerytury.

„MH”: Z jakimi głównymi problemami przyszło się Wam zmierzyć i z jakim skutkiem? Co w zaistniałej sytuacji można uznać za osiągnięcie, a co za porażkę?

J.Zub: Najważniejszym problemem, a zarazem wyzwaniem przed którym stanęły związki zawodowe w czasie pandemii, to utrzymanie miejsc pracy. I to się nam udało. Podpisaliśmy z pracodawcą wspólne porozumienie postojowe, zgodnie z którym pozyskał on dodatkowe środki, a pracownicy nieco lepsze warunki płacy. Nie zmienia to jednak faktu, że część załogi przebywa w tej chwili na kilkumiesięcznym postoju ekonomicznym i otrzymuje wynagrodzenie „postojowe”, czyli  w minimalnej wysokości.

Pracownicy są zmęczeni przedłużającym się stanem pandemii, pracą zdalną… Restrykcje sanitarne, stres wynikający z obawy przed utratą pracy i pogorszeniem warunków materialnych, a na niektórych odcinkach braki w zatrudnieniu, przekładają się na bezpieczeństwo pracy w naszych zakładach. Efektem są trzy wypadki śmiertelne, które wydarzyły się w ciągu czterech miesięcy ubiegłego roku. Takiej statystyki nie notowaliśmy od kilku lat.

Czy pracodawca zdaje sobie sprawę z tego, jak napięta atmosfera panuje wśród pracowników w zakładach. Są to poważne problemy, którymi  powinniśmy się zająć bez względu na panującą sytuację epidemiczną. Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby utworzenie specjalnej grupy wsparcia – psychologów, którzy rozmawialiby z ludźmi i im pomagali.

Pozytywnym aspektem w skomplikowanej i trudnej sytuacji związanej z zamknięciem części surowcowej w Krakowie, było szybkie podpisanie porozumienia umożliwiającego znalezienie nowego miejsca pracy dla większości pracowników.

Największą porażką zarówno związków zawodowych, jak i pracodawcy, choć chyba nie zdaje sobie z tego jeszcze sprawy, było wypowiedzenie Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Po raz pierwszy w historii naszej firmy pracodawca wypowiedział ten najważniejszy dokument regulujący sprawy pracownicze i to w czasie szalejącej pandemii, gdy ludzie boją się o swoją przyszłość. Moim zdaniem to skrajnie nieodpowiedzialna decyzja. Załoga w obawie o zdrowie i życie oczekiwała spokoju i stabilizacji, a w „nagrodę” pracodawca zafundował stres związany z pogorszeniem się warunków materialnych, a w przypadku Krakowa – z utratą miejsc pracy.  

Wykorzystując stan pandemii, wprowadza się drastyczne cięcia, które przez kolejne lata będą rzutowały na wynagrodzenia ciężko pracujących hutników. Nie znam żadnej innej, dużej firmy, która w czasie pandemii wypowiedziała Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy. Podjęta decyzja z całą pewnością wpłynęła niekorzystnie na wizerunek ArcelorMittal Poland jako firmy, która szczyciła się mianem dobrego i solidnego pracodawcy. Hasła społecznej odpowiedzialności biznesu już dawno się u nas zdezaktualizowały. Do tej pory największą zaletą pracy w naszej firmie była właśnie stabilność, która teraz została zniszczona przez nieodpowiedzialną decyzję pracodawcy.