WIERZYMY, ŻE HUTNICTWO W POLSCE MA PRZYSZŁOŚĆ

ROZMOWA „MH” Z TOMASZEM ŚLĘZAKIEM CZŁONKIEM ZARZĄDU, DYREKTOREM ENERGII I OCHRONY ŚRODOWISKA ARCELORMITTAL POLAND

Tomasz Ślęzak.

„MH”: Panie Dyrektorze! Coraz więcej hut w Europie wyłącza wielkie piece. Taką decyzję podjął również zarząd ArcelorMittal Poland. Jakie są główne przyczyny obecnego spowolnienia a może już kryzysu?

T.Ślęzak: Kierownictwo ArcelorMittal Poland podjęło decyzję o zmniejszeniu produkcji, w tym tymczasowe zatrzymanie jednego z wielkich pieców w Dąbrowie Górniczej. Decyzja ta została podjęta po wnikliwej i dogłębnej analizie pogarszającej się w ostatnich tygodniach sytuacji na rynku.

Obserwujemy spadek popytu, a portfel zamówień jest poniżej poziomu pracy technologicznego minimum dwóch wielkich pieców.

Ograniczenie produkcji jest spowodowane kilkoma czynnikami: spowolnieniem aktywności gospodarczej w Europie, schodzeniem ze stanów magazynowych przez klientów, rosnącym importem spoza Unii Europejskiej, a także wzrostem cen gazu i energii. Ponadto ceny uprawnień do emisji CO2, które nie dotyczą producentów stali spoza Unii Europejskiej, osiągnęły w tym roku rekordowo wysoki poziom, sprawiają że produkcja stali w Europie staje się mało konkurencyjna.

„MH”: Zatrzymanie wielkiego pieca ma być tymczasowe, ale związkowcy jak i pracownicy spółki obawiają się powtórki scenariusza z Krakowa…

T.Ślęzak: Nie bierzemy takiego scenariusza pod uwagę, ale rozumiemy obawy pracowników jak i strony społecznej, dlatego wspólnie ze związkami zawodowymi uzgodniliśmy treść porozumienia regulującego sprawy pracownicze na czas tymczasowego postoju wielkiego pieca, czego efektem jest zmniejszona produkcja w naszych zakładach. Co ważne, w tym porozumieniu zarząd potwierdza utrzymanie zdolności produkcyjnych części surowcowej w Dąbrowie Górniczej, a także zapewnia, że nie będzie zwolnień związanych z czasowym zatrzymaniem pracy wielkiego pieca nr 3.

„MH”: Rosnące ceny mediów energetycznych, opłaty środowiskowe prowadzą do wyniszczania hutnictwa i jego relokacji. Jakie działania ze strony rządu i Unii Europejskiej mogłyby wesprzeć europejski sektor stalowy?

T.Ślęzak: Zależałoby nam na działaniach bardziej ukierunkowanych na stabilizację rynku energii, a także odpowiednie wsparcie dla tych przedsiębiorstw, które ucierpiały z powodu olbrzymiego wzrostu cen energii i gazu, która jest nawet dziesięciokrotnie wyższa niż przed pandemią.

Oczekujemy również wzmocnienia ochrony handlu, abyśmy mieli równe szanse na konkurowanie z krajami spoza UE, które nie są tak mocno dotknięte kryzysem energetycznym. Kolejny ważny obszar to wsparcie projektów dekarbonizacyjnych, które będą stanowiły o przyszłości hutnictwa.

„MH”: Osiągnięcie zeroemisyjności w 2050 roku i przechodzenie na nowe technologie wytwarzania stali, w tym DRI, przy obecnych cenach energii i gazu wydaje się być  mało realne.

T.Ślęzak: Nie rezygnujemy z projektu DRI, choć rzeczywiście ceny energii i gazu obecnie go nie wspierają. Trzeba mieć jednak świadomość, że z uwagi na ograniczenia na rynku złomu, utrzymanie dotychczasowego poziomu produkcji będzie wymagało zrealizowania takiego projektu. 

Nasza strategia długoterminowa się nie zmienia,  wierzymy, że cele jakie sobie wyznaczyliśmy, czyli redukcja emisji o 35 proc. w Europie do 2030, a także neutralność klimatyczna do roku 2050 roku będzie możliwa.

Wierzymy, w transformację polskiego sektora energetycznego, a także w to, że obecny kryzys na rynkach energii i gazu ma charakter przejściowy. Cały czas jednak podkreślamy, że konieczne jest tutaj wsparcie, aby przejście na przemysł niskoemisyjny było możliwe. ArcelorMittal zamierza przewodzić dekarbonizacji sektora stalowego, a ta ma już miejsce w Europie.

„MH”: Od stycznia 2023 roku ma wejść w życie Carbon Border Adjustment Mechanism , o który zabiegał sektor. Czy znane są już szczegóły tej opłaty i czy pomoże ona w ochronie unijnego rynku?

T.Ślęzak: Zapowiedzi wprowadzenia nowego instrumentu jaki ma stanowić Carbon Border Adjustment Mechanism, przyjęliśmy z zadowoleniem, ponieważ rosnące koszty związane z systemem handlu uprawnieniami do emisji stają się coraz większym obciążeniem. Propozycje, które w tej chwili leżą na stole negocjacyjnym, szczególnie w zakresie redukcji darmowych uprawnień do emisji,  uważamy za ryzykowne. Ten instrument wymaga należytego sprawdzenia w praktyce ponieważ zbyt gwałtowne ruchy mogą się okazać szkodliwe dla gospodarki europejskiej. (…)

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU „MH” 21/2022