Aktualności,  NASZA ROZMOWA

NAJWAŻNIEJSI SĄ ZAWSZE LUDZIE

ROZMOWA „MH” Z KRZYSZTOFEM WÓJCIKIEM PRZEWODNICZĄCYM NSZZ PRACOWNIKÓW ARCELORMITTAL POLAND W KRAKOWIE

Przewodniczący Krzysztof Wójcik.

„MH”: Panie Przewodniczący! Podpisaliście porozumienie płacowe na rok 2022. Jak Pan je ocenia i co otrzymają zgodnie z jego zapisami hutnicy ArcelorMittal Poland.

              K.Wójcik: Rozmowy dotyczące podwyżek były bardzo trudne, a losy tegorocznego porozumienia płacowego stały pod znakiem zapytania. Jeszcze na początku lutego strona społeczna rozważała wejście w spór zbiorowy, bo byliśmy stawiani pod ścianą i nie prowadzono z nami konstruktywnego dialogu. Nikt nie chciał przyjąć do wiadomości naszych argumentów i dopiero włączenie się do rozmów prezesa spółki doprowadziło do wypracowania konsensusu i podpisania porozumienia.

Zgodnie z zapisem Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy negocjacje płacowe winny zakończyć się jeszcze  w starym roku. Wystąpiliśmy więc w październiku 2021 roku z propozycją podniesienia płacy. Przez miesiąc czasu nic się w tej kwestii nie działo. Negocjacje były przeciągane, a warunki, które pracodawca proponował, 100 złotych dla każdego pracownika i 20 złotych do dyspozycji dyrekcji, były nie do przyjęcia.

Siadając do stołu rozmów mieliśmy w pamięci, że w roku 2020 ze względu na sytuację rynkową, a także niepewność związaną z pandemią koronawirusa nie mieliśmy podwyżek płac. W roku ubiegłym było to zaledwie 130 złotych na każdego pracownika i 70 złotych do dyspozycji dyrektorów, których podział był zdaniem wielu pracowników fatalny. Dlatego też chcieliśmy, aby tegoroczna podwyżka, przy tak sprzyjających warunkach i rekordowych zyskach pokryła w pewnym stopniu straty z lat ubiegłych.

Trzeba również pamiętać o inflacji, która zdewaluowała nasze zarobki. Biorąc wszystkie te czynniki pod uwagę wystąpiliśmy z propozycją podwyżek na poziomie 12 proc.

Po bardzo trudnych rozmowach uzyskaliśmy podwyżkę w wysokości 300 złotych dla każdego pracownika i 20 złotych na indywidualne wzrosty. Do tego dochodzą nagrody: „uzupełniająca” w wysokości 300 złotych i „wyrównawczo-inflacyjna” w wysokości 500 złotychwypłacane z wynagrodzeniem za luty, a także roczna w wysokości 1000 złotych płatna w trzech ratach. Uzgodniliśmy również nagrodę za wynik EBITDA roku 2022 oraz pakiet medyczny „komfort”, co da lepszą i szybszą opiekę zdrowotną. Waloryzacji uległy również dodatek zmianowy i pozostałe pochodne jak choćby godziny nadliczbowe.

„MH”: Czy jesteście zadowoleni z tego porozumienia?

K.Wójcik: To trudne pytanie. Oczekiwania były znacznie większe i moim zdaniem adekwatne do tego co się działo w roku ubiegłym w hutnictwie. Zawsze podkreślam, że podwyżki powinny odzwierciedlać pracę i zaangażowanie, które widać każdego dnia na wszystkich wydziałach naszej huty. Jest nas coraz mniej, a pracy przybywa. Dlatego też praca hutnika powinna być doceniona i godnie opłacana.

Kiedy przystępowaliśmy do negocjacji inflacja w Polsce była na poziomie 6,4 proc. a w lutym 2022 roku przekroczyła poziom 9 proc. Dlatego też przez długi czas strona związkowa trwała przy swoim stanowisku.

Odpowiadając na pytanie. Nie, nie jesteśmy zadowoleni z tego porozumienia w 100 procentach, ale na więcej nie mogliśmy liczyć. Myślę, że pracodawca również nie jest zadowolony, bo musiał sporo dopłacić do pierwotnych propozycji. Jeżeli więc obie strony odchodzą od stołu rozmów nieusatysfakcjonowane to zawarty kompromis trzeba uznać za dobry. W II połowie roku będziemy dokonywać analizy tego porozumienia płacowego i wówczas będzie można obiektywnie go ocenić. Oczywiście, część pracowników będzie z niego niezadowolona, ale jak to się mówi każdemu nie jesteśmy w stanie dogodzić. Z informacji jakie do nas docierają większość członków związku jest zadowolonych z porozumienia i dobrze wiedzą, że gdyby dało się uzyskać więcej, to byśmy to zrobili.

„MH”: Z jakimi problemami przyszło się Wam zmierzyć w roku ubiegłym i z jakim skutkiem?

K.Wójcik: Tych problemów było znacznie więcej aniżeli w latach ubiegłych i były pokłosiem decyzji z lat 2019 i 2020. Mam tu na myśli zarówno wygaszenie części surowcowej w krakowskiej hucie jak i wypowiedzenie Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Przypomnę, że w czasie gdy zgodziliśmy się na postojowe, obniżenie wygrodzenia. Do dania dzisiejszego uważam, że cynicznie wykorzystano czas pandemii, by wypowiedzieć układ.

Od dwóch lat każdy z nas mierzy się z pandemia, która nie odpuszcza. Trochę nauczyliśmy się z nią żyć, ale nerwowa atmosfera nadal panuje. Najgorszy jest jednak brak pewności jutra i perspektyw rozwoju. To prowadzi do wielu niepotrzebnych napięć wśród załogi. Po likwidacji części surowcowej w naszej hucie i wypowiedzeniu ZUZPu ludzie zaczęli odchodzić z pracy. Jedni na zasłużone emerytury, choć mogliby jeszcze kilka lat popracować, a inni na lepiej płatne posady. Jeszcze dwa lata temu było nas ponad 3 tys. obecnie w Krakowie pracuje około 1,7 tys. osób. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pracodawca nie słucha naszych argumentów. W roku ubiegłym, gdy mieliśmy świetną koniunkturę na rynku stalowym, zdarzały się sytuacje, gdy na liniach produkcyjnych brakowało rąk do pracy. Przesuwano pracowników z innych wydziałów, by zrealizować zamówienia.

Wydaje się, że na dzień dzisiejszy największym problemem przed jakim stoimy to ludzie, a ściślej mówiąc ich brak. Sytuacja rynkowa ustabilizowała się i po rekordowym roku 2021 według zapowiedzi organizacji hutniczych rok 2022 również zapowiada się dobrze. Huta zawsze słynęła z tego, że oprócz dobrej płacy zasadniczej miała bardzo dobry Fundusz Świadczeń Socjalnych. Niestety przez ostanie lata i pandemię również on został znacznie uszczuplony. W grudniu ubiegłego roku odnotowaliśmy jeden z najniższych w najnowszej historii wskaźnik bezrobocia. Firmy walczą o pracownika, podkupują go. Młodzi inżynierowie, którzy nabrali doświadczenia w hucie odchodzą do firm, które powstają w Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Na start mają o 1000, a nawet 2 000 większe wynagrodzenie.

Znalezienie obecnie pracownika z firm zewnętrznych graniczy z cudem. Trzeba również pamiętać, że jeżeli ktoś się znajdzie, to trzeba go przeszkolić. To trwa, a na liniach produkcyjnych brakuje ludzi. Hutnicy pracują w nadgodzinach. Nasza załoga jest coraz starsza i będzie się wykruszać. Młodzi w ogóle nie garną się do pracy, tym bardziej w zawodzie hutniczym. Jeżeli ArcelorMittal Poland nie zacznie inwestować w pracowników, to za kilka lat może się okazać, że nie będzie miał kto pracować. (…)

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU „MH”5/2022