OPŁATA MOCOWA MOŻE DOBIĆ FIRMY ENERGOCHŁONNE

1 czerwca 2020 roku przedstawiciele 29 najbardziej energochłonnych przedsiębiorstw w Polsce, zużywających co najmniej 100 GWh energii elektrycznej rocznie skierowali list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przedstawili dramatyczną sytuację przemysłu energochłonnego i zagrożenia związane z wprowadzeniem opłaty mocowej od jesieni bieżącego roku.
Podkreślają, że przemysł energochłonny wspiera około 10 proc. polskiego PKB i zatrudnia wraz z podwykonawcami i kooperantami około 1,3 mln osób i apelują o podjęcie pilnych działań w celu uniknięcia fali bankructw i innych problemów gospodarczych. Bo dodatkowy koszt w wysokości ponad 1 miliarda złotych w samym środku kryzysu spowodowanego pandemią jest nie do udźwignięcia prze firmy energochłonne, których sytuacja w ostatnich latach ulegała stałemu pogorszeniu w związku ze znaczącym wzrostem cen energii, szczególnie odczuwalnym w porównaniu z innymi krajami.
W piśmie czytamy: Przyzwolenie odbiorców energochłonnych na wprowadzenie rynku mocy uwarunkowane było przyznaniem ulgi od opłaty mocowej. W dniu 15 listopada 2017 r. przedstawiciele Ministerstwa Energii publicznie zapewniali w Sejmie, że rozdzielenie postępowań notyfikacyjnych nie będzie miało żadnych negatywnych konsekwencji oraz że zgoda Komisji Europejskiej zostanie uzyskana w okresie krótszym niż rok. Od tamtego czasu minęło już jednak dwa i pół roku, aby na końcu Komisja Europejska uznała ostatecznie, że ulga niezgodna jest z filozofią systemu poboru opłaty mocowej. Jest dla nas jasne, że gdyby cały rynek mocy, a więc także wraz z ulgą, negocjowany był całościowo z Komisją Europejską, to uniknęlibyśmy jako kraj sytuacji, w której odbiorcy przemysłowi stają przed widmem poniesienia pełnych kosztów rynku mocy.
Prezesi i zarządy najbardziej energochłonnych dużych firm postulują zawieszenie poboru opłaty mocowej na przejściowy okres do dnia 31 grudnia 2021 roku i wypracowanie w tym czasie rozwiązań, aby firmy energochłonne płaciły efektywnie opłatę mocową nie większą niż zostało to obiecane przez Ministerstwo Energii w 2017 r. i znalazło swój prawny wyraz w postaci ulgi od opłaty mocowej zapisanej w treści art. 70 ust. 3 w związku z art. 71-73 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o rynku mocy (która to ulga jednak ze względu na niezgodność z rynkiem wewnętrznym nie będzie mogła być stosowana).
Liderem inicjatywy była Hutnicza Izba Przemysłowo – Handlowa, a pod listem do premiera podpisy złożyli m.in. reprezentanci ArcelorMittal Poland, CMC Poland, ArcelorMittal Warszawa, Celsa Huta Ostrowiec, Cognora, Stalproduktu, Huty Łaziska, Impexmetalu, Alchemii, ZGH Bolesław, a także szefowie CIECH-u, Górażdże Cement, Cement Ożarów, Air Liquide Polska, Air Products, Linde Gaz Polska, International Paper – Kwidzyn, PCC Rokita, Lafarge Cement, Teksid Iron Poland.
Apel przedstawicieli firm energochłonnych spotkał się z żywym odzewem w środowisku hutniczym, a związki zawodowe wypracowały swoje stanowiska w tej sprawie i skierowały pisma do premiera Mateusza Morawieckiego.

Podczas posiedzenia w dniu 16 czerwca w Dąbrowie Górniczej Rada Krajowa Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność” stwierdziła, że z niepokojem obserwuje pogarszającą się sytuację branży hutniczej i jest pełna obaw o los 20 tysięcy zatrudnionych w niej pracowników.
W piśmie do premiera związkowcy stwierdzili: Pomimo wielu zapewnień przedstawicieli rządu nie udało się uzyskać zgody Komisji Europejskiej na wprowadzenie w tej opłacie ulgi dla przemysłów energochłonnych. To obecnie największe zagrożenie, które pozostawione bez skutecznego rozwiązania znacząco wpłynie na osłabienie konkurencyjności naszych wyrobów. Przy obecnej, bardzo trudnej sytuacji i trwającym kryzysie gospodarczym takie dodatkowe obciążenie negatywnie wpływa na stan zasobów finansowych przedsiębiorstw. Pomimo wielu monitów i przygotowanych przez branżę gotowych propozycji rozwiązań, nie otrzymaliśmy do tej pory żadnego sygnału ze strony rządu. Jako strona społeczna obawiamy się, że pozostawienie tej kwestii bez niezbędnej reakcji rządu doprowadzi do upadłości i likwidacji miejsc pracy w wielu przedsiębiorstwach.
18 czerwca Stanowisko w sprawie kosztów rynku mocy dla firm energochłonnych przyjęło Prezydium Zarządu Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność” i napisało do premiera: W 2017 roku Ministerstwo Energii zapowiedziało, że rynek mocy będzie wspierał energetykę przy jednoczesnym zabezpieczeniu w postaci odpowiedniej ulgi konkurencyjności firm energochłonnych. Gdy Ministerstwo zdecydowało się rozdzielić notyfikację rynku mocy od notyfikacji ulgi, wszyscy wtedy ostrzegali, że to się nie może skończyć dobrze. Ministerstwo energii jednak twierdziło, iż zgoda komisji Europejskiej jest tylko formalnością i że rozdzielenie postępowań notyfikacyjnych nie będzie miało na to wpływu. W ten sposób przeforsowało swoje podejście i w efekcie teraz mamy rynek mocy, który jest egzystencjalnym zagrożeniem dla polskiego przemysłu energochłonnego.
Zostało dosłownie 3 miesiące czasu, potem zaczną się bankructwa. Nałożenie na przemysł nowej opłaty związanej z finansowaniem rynku mocy rzędu 40-50 zł do megawatogodziny dla wielu firm będzie przysłowiowym gwoździem do trumny. Ogromne środki wpompowane w przemysł w formie kolejnych Tarcz pójdą na marne, a firmy, które nie będą w stanie pokryć dodatkowych kosztów nałożonych przez polski rząd i tak będą zmuszone do ogłoszenia bankructw i zwolnień.
22 czerwca do premiera zwróciły się związki zawodowe zrzeszone w Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych, stwierdzając, że zapowiedziany w okresie kryzysu gospodarczego, spowodowanego koronawirusem, brak możliwości wprowadzenia ulgi w opłacie finansowej spowoduje, że przedsiębiorstwa energochłonne poniosą dodatkowy koszt energii elektrycznej w wysokości ponad 1 miliarda złotych rocznie. Będzie to koszt nie do udźwignięcia dla wielu z nich. Wnieśli o podjecie pilnych działań w celu rozwiązania problemu.
Jaka była reakcja premiera na apel energochłonnych firm? Pismo trafiło do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 9 czerwca sekretarz stanu i zastępca szefa kancelarii Paweł Szrot zwrócił się z prośbą do prezesa Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Stefana Dziennika, by ten poinformował sygnatariuszy apelu, iż odpowiedzi udzieli minister klimatu Michał Kurtyka.
Wobec jej braku 25 czerwca prezes Stefan Dzienniak skierował pismo do ministra Michała Kurtki następującej treści:
„Szanowny Panie Ministrze, Spieszę poinformować, że zgodnie z prośbą Pana Ministra Pawła Szrota zawartą w piśmie z dnia 9 czerwca br. (sygn. BPRM.2122.4.2020.MP(2)) przekazałem sygnatariuszom apelu 29 energochłonnych firm do Pana Premiera Mateusza Morawieckiego z dnia 1 czerwca br., że Pan Minister Szrot poprosił Pana Ministra o udzielenie odpowiedzi na wspomniany apel.
W trakcie tej komunikacji tym bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że sprawa będąca przedmiotem apelu do Pana Premiera wymaga pilnego działania ze strony Rządu RP. Dlatego też uprzejmie proszę o niezwłoczną i pozytywną odpowiedź na apel przemysłu.
Nawet bowiem w rzeczywistości przedkryzysowej założenia biznesowe poszczególnych firm tworzone były z uwzględnieniem obietnicy wyrażonej przez ówczesne Ministerstwo Energii, że od jesieni 2020 r. będzie obowiązywała ulga dla firm energochłonnych. W obecnej niezwykle trudnej rzeczywistości narastającego kryzysu gospodarczego spowodowanego pandemią koronawirusa, wejście w 2021 r. z opłatą mocową ponoszoną przez firmy energochłonne w pełnej wysokości będzie zabójcze dla wielu firm, katastrofalne dla tysięcy pracowników i ich rodzin oraz wysoce szkodliwe dla polskiej gospodarki.
Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest w tej sytuacji, wskazane w apelu, zawieszenie poboru opłaty mocowej na przejściowy okres do dnia 31 grudnia 2021 r. oraz wypracowanie w takim okresie przejściowym rozwiązań zapewniających, iż firmy energochłonne będą płacić efektywnie opłatę mocową nie większą niż zostało to obiecane przez Ministerstwo Energii w 2017 r.”
Piszący do premiera Mateusza Morawieckiego w imieniu przedsiębiorstw energochłonnych i związków zawodowych przekazywali treść swoich pism i stanowisk do wiadomości m.in. wicepremier i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz, wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, członków rządu, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg, sekretarza stanu w tym resorcie Stanisława Szweda, ministra klimatu Michała Kurtykę i przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Piotra Dudę.
Mimo, iż o palącym problemie poinformowane zostało dość liczne grono członków rządu, sygnatariusze nie doczekali się żadnej odpowiedzi.
Stąd też nasze pytanie: Czy rząd zapobiegnie katastrofie zagrażającej firmom i tysiącom pracowników w nich zatrudnionym? Czy w pełni zdaje sobie sprawę z konsekwencji gospodarczych wynikających z braku podjęcia odpowiednich działań i niedotrzymania złożonych w 2017 roku obietnic firmom energochłonnym?