NASZA ROZMOWA

CO DALEJ Z HUTNICTWEM?

ROZMOWA “MH” ZE STEFANEM DZIENNIAKIEM PREZESEM ZARZADU HUTNICZEJ IZBY PRZEMYSŁOWO-HANDLOWEJ

Prezes Stefan Dzienniak

„MH”: Panie Prezesie! Z zaniepokojeniem obserwujemy sytuację jaka powstała w ostatnich miesiącach w hutnictwie. Czy i dlaczego powinniśmy się obawiać o przyszłość przemysłu stalowego w Polsce?

St.Dzienniak: Niestety powodów do niepokoju o przyszłość nie brakuje, co jako środowisko wyrażamy od lat, starając się stworzyć przemysłowi jak najlepsze warunki rozwoju. Obecna sytuacja stanowi do pewnego stopnia zaskoczenie, bo rok 2018 podsumowaliśmy z zadowoleniem.

Przypomnę, że krajowe hutnictwo wyprodukowało 10 mln 200 tysięcy ton stali surowej, a to jedynie 200 tysięcy ton mniej jak rok wcześniej, gdy trwał remont wielkiego pieca w krakowskiej hucie.

Absolutnie rekordowe było zużycie stali, sięgające prawie 15 mln ton, a więc i powyżej moich optymistycznych prognoz i generalnie oczekiwań. Co więcej, zarysowała się bardzo optymistyczna perspektywa wzrostu zużycia stali w wysokości 16-17 mln ton z uwagi na zakorzenianie się przemysłów, które zużywają stal nie tylko w sezonie budowlanym, ale przez cały rok. A przed nami jeszcze kilka lat bardzo dużych inwestycji infrastrukturalnych i stalochłonnych.

Są pieniądze unijne, które trzeba wykorzystać w przewidywanym harmonogramami czasie, co stanowi istotny czynnik dyscyplinujący. Zaburzyła nam ten 2018 rok wojna handlowa rozpoczęta przez prezydenta Donalda Trumpa w drugiej jego połowie. Od początku obawialiśmy się, że do Europy napłynie stal nie ulokowana na rynku amerykańskim. I to się w zasadzie potwierdziło, aczkolwiek nie w takim stopniu jak uważaliśmy. Spodziewaliśmy się większego importu.

„MH”: Unia Europejska podjęła działania w obronie własnego rynku bardzo szybko.

St.Dzienniak: Trzeba podkreślić, że Komisja Europejska najszybciej w swojej historii zareagowała na powstałą sytuację. Jednak przyjęte przez nią środki ochronne okazały się nieskuteczne. Stal z krajów trzecich dotarła na unijny rynek. Okazało się także, że dynamika produkcji stali w krajach zza naszej wschodniej granicy była wyższa niż dotychczas.

Jesienią 2018 roku spowolnienie gospodarcze stało się faktem. Dotyczyło także gospodarki niemieckiej, od której jesteśmy mocno uzależnieni. Nastąpił spadek zużycia stali, co potwierdzają wyniki I półrocza br. w naszych krajach. A do tego mocno trzymały się ceny surowców: rudy, węgla koksującego i gazu. Doszła do tego jeszcze presja płacowa. W lutym Komisja Europejska zwiększyła importowy kontyngent o 5 proc., a od lipca powtórzyła operację. Na skutki nie trzeba było długo czekać. W całej Unii Europejskiej obserwujemy spadek produkcji stali, jej zużycia i wzrost importu. Zmniejszeniu do absolutnego minimum musiały ulec marże. Tak powstał problem, który przesądził o niezwykle trudnej sytuacji hutnictwa.

Kilka zakładów w Polsce nie wytrzymało ogromnej presji. I tak w maju napłynął sygnał z ArcelorMittal Poland, że od września czasowo zatrzymany zostanie wielki piec i stalownia. To było zaskoczenie, bo w Krakowie funkcjonuje nowoczesna cześć przetwórcza, a wielki piec jest po generalnym remoncie. Jakby w ślad za tym dowiadujemy się o olbrzymich problemach ISD Huty Częstochowa. Następnie huta z Łazisk narzeka na słaby popyt na żelazostopy, co oznacza, że spada produkcja stali. W czerwcu zasłużona dla polskiej obronności Walcownia Rur „Silesia” idzie do likwidacji. Jeśli dodamy do tego Hutę „Pokój”, walczącą od dłuższego czasu o przetrwanie, będziemy mieli grupę przedsiębiorstw odczuwających najdotkliwiej skutki obecnych uwarunkowań. Choć oczywiście nie można ich ograniczyć tylko do tego ostatniego okresu. (…)

Cały wywiad z prezesem Stefanem Dzienniakiem przeczytasz w najnowszym wydaniu “MH” 37/38/ 2019