BĘDZIEMY WALCZYĆ O NASZE HUTY

ROZMOWA „MH” Z ADAMEM WDOWIAKIEM PRZEWODNICZĄCYM MZZ PRACOWNIKÓW ARCELORMITTAL DĄBROWA GÓRNICZA
„MH”: Panie Przewodniczący. Zarząd ArcelorMittal Poland zdecydował o czasowym wygaszeniu wielkiego pieca nr 3. Co to oznacza dla pracowników dąbrowskiego oddziału?
A.Wdowiak: Sytuacja na rynku stali od ponad dwóch lat jest trudna, a w ostatnich miesiącach kryzys jeszcze się pogłębił więc praca dwóch wielkich pieców w Dąbrowie Górniczej jest nieuzasadniona ekonomicznie. Tak w skrócie można opisać przyczyny tej decyzji. Czy spodziewaliśmy się jej?
I tak i nie. Znając realia rynkowe – niskie ceny wyrobów stalowych, wysokie koszty energii, opłaty emisyjne, rosnący napływ taniej stali z krajów trzecich, nałożone cła przez Trumpa, ect. mogliśmy się spodziewać, że prędzej czy później „trójka” zostanie wygaszona. Mieliśmy jednak nadzieję, że uda się dociągnąć do końca kampanii i rozpocząć remont. O potencjalnym wygaszeniu jednostki mówiło się już podczas uruchamiania wyremontowanego wielkiego pieca nr 2. Tę decyzję udawało się odwlec w czasie. Niestety zapowiadanej poprawy koniunktury nie widać, a wręcz przeciwnie sytuacja z miesiąca na miesiąc jest coraz gorsza.
Z drugiej strony patrząc na to jakie piece pracują w grupie ArcelorMittal, to nasza jednostka, pomimo, że jest już dość wyeksploatowana nadal produkuje bardzo dobrej jakości surówkę, przy względnie niskich kosztach. Dlatego ogłoszenie o czasowym wygaszeniu wielkiego pieca nr 3, teraz gdy w wielu krajach wstrzymuje się inwestycje dekarbonizacyjne i głośno mówi się o potrzebie utrzymania sektora hutniczego, trochę nas zaskoczyło.
Jako związkowiec, pracownik dąbrowskiego oddziału jestem zaniepokojony tą decyzją. Według informacji, które zostały nam przekazane wygaszenie ma nastąpić w połowie września. Bezpośrednio dotknie to kilkudziesięciu pracowników, którzy będą przeniesieni na wielki piec nr 2 i do innych zadań na stalowni. Część ma być szkolona w ArcelorMittal Warszawa, by w przyszłości móc obsługiwać piece elektryczne w Dąbrowie Górniczej, których budowa jest planowana.
„MH”: Jak decyzję przyjęci hutnicy?
A.Wdowiak: Rozmawiamy w dniu w którym de facto informacja została upubliczniona i nie mam jeszcze informacji zwrotnej z wydziału. Jednak mogę powiedzieć, że gdy w dniu wczorajszym, w godzinach wieczornych dowiedziałem się o wygaszeniu pieca poinformowałem cześć naszych kolegów i koleżanek. Mamy okres wakacyjny i ludzie są na urlopach więc ta informacja dotrze do nich z pewnym opóźnieniem. Myślę, że wszyscy czekają na konkretne propozycje HR, dotyczące ewentualnych relokacji czy zmiany stanowiska pracy. Dziś trudno mówić o jakiejś panice, ale z całą pewnością będziemy się bacznie przyglądać kolejnym decyzjom zarządu. Jeżeli będzie trzeba to pokażemy naszą siłę.
„MH”: O jak długim postoju mówimy?
A.Wdowiak: Prezes podczas spotkania mówił o postoju na gorąco maksymalnie do 9 miesięcy, ale z tyłu głowy mamy przykład wyremontowanego wielkiego pieca w Krakowie, który też miał być wygaszony na chwilę i już nie ruszył. Wiele będzie zależało od uwarunkowań rynkowych, decyzji politycznych, a także od tego jak zostanie przeprowadzony postój. Zdajemy sobie sprawę, że stan techniczny naszej „trójki” jest taki, a nie inny. Przed ponownym rozruchem piec będzie wymagał dość szerokiego zakresu prac remontowych. Stąd nasza obawa o przyszłość tej jednostki. Właściciel, będzie chciał mieć pewność, że zanim zainwestuje kilkadziesiąt milionów złotych w remont, to pieniądze te odzyska. Stąd moja obawa, że wielki piec nr 3 może już nigdy nie ruszyć.
CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU „MH” 16/2025