AktualnościNASZA ROZMOWA

BEZPIECZEŃSTWO BEZ STALI

ROZMOWA „MH” Z PRZEMYSŁAWEM SZTUCZKOWSKIM PREZESEM ZARZĄDU COGNOR S.A.

„MH”: Panie Prezesie. Trwają podsumowania roku 2024, który dla sektora stalowego był kolejnym czasem walki o przetrwanie. Jaki on był pod względem produkcyjnym i ekonomicznym dla Grupy Cognor?

P.Sztuczkowski: Od dwóch lat sektor hutniczy zmaga się z głębokim kryzysem, który potęgowany jest napływem stali z krajów trzecich, które nie ponoszą m.in. kosztów środowiskowych, a w ostatnich kwartałach również dużym importem wewnątrzunijnym. Na to wszystko nakładają się bardzo niskie ceny wyrobów stalowych i wysokie koszty wytworzenia. Konkretne dane za rok ubiegły zostaną upublicznione w raporcie giełdowym. Na dzień dzisiejszy mogę tylko powiedzieć, że wyniki naszej Grupy odzwierciedlają sytuację rynkową.

Patrząc na miniony rok trzeba go postrzegać w przypadku Cognora, w dwóch aspektach otoczenia rynkowego przez pryzmat sytuacji geopolitycznej oraz prowadzonych przez Grupę Kapitałową inwestycji, które w ciągu ostatnich trzech latach pochłonęły ponad 1 mld 200 mln złotych i są kontynuowane, w tym trudnym czasie, bez opóźnień.

W pierwszym przypadku mamy do czynienia z utratą konkurencyjności unijnego przemysłu i zawirowaniami, które jeszcze mogą się nasilić po ostatnich decyzjach prezydenta Donalda Trumpa. Trudna sytuacja europejskich gospodarek jest pokłosiem błędnych decyzji jakie były podejmowane latami przez brukselskich polityków. Pomimo, że apelowaliśmy i zwracaliśmy uwagę na niekorzystne dla branży rozwiązania nikt nas nie chciał słuchać. Dziś ponosimy tego konsekwencje. Wysokie ceny mediów, zarówno energii elektrycznej jak i gazu odbijają się na kondycji wielu gałęzi przemysłowych, w tym hutnictwa, które musi czasowo wygaszać swoje moce, a nawet zamykać zakłady.

Wracając do naszej firmy, to rok 2024, jak już mówiłem był czasem trudnym, w którym mierzyliśmy się każdego dnia z wyzwaniami rynkowymi, ale także czasem kontynuacji miliardowych inwestycji.

 W Siemianowicach Śląskich weszliśmy w końcową fazę budowy najnowocześniejszej w Europie walcowni kształtowników gorącowalcowanych o potencjale produkcyjnym 450 tys. ton wyrobów gotowych. Natomiast w Krakowie po modernizacji, a de facto budowie prawie nowej walcowni, rozpoczęliśmy w roku ubiegłym budowę nowoczesnej szpulerni, która również w najbliższych miesiącach zostanie uruchomiona. Są to największe inwestycje w sektorze hutniczym w Polsce. Mogę powiedzieć, że jest to ogromny sukces Grupy Kapitałowej i pozytyw w tym całym marazmie, który obserwujemy.

„MH”: Budowa walcowni w Siemianowicach Śląskich jest na ukończeniu, trwają ostatnie prace montażowe urządzeń. Kiedy planowane jest jej uruchomienie?

P.Sztuczkowski: Zanim przejdę do konkretnych dat, chciałbym przypomnieć genezę powstania tej walcowni, która była niezbędna ze względu na kres technologicznego życia walcowni bruzdowej w Zawierciu. O tym, że zawierciański zakład będzie musiał być zlikwidowany informowaliśmy kilka lat temu, gdy po wielu analizach okazało się, że jego modernizacja nie ma żadnego uzasadnienia. Stąd w 2018 roku zapadła decyzja o budowie nowej walcowni o znacznie szerszym profilu produkcyjnym.

Od podjęcia decyzji do wkopania kamienia węgielnego pod budowę walcowni w Siemianowicach Śląskich minęło ponad 4 lata. W tym czasie musieliśmy zmierzyć się z wieloma przeciwnościami jak covid, wojna w Ukrainie, drastyczny wzrost kosztów ect. Mieliśmy dwa wyjścia, albo zatrzymać inwestycję, albo zwiększyć w porozumieniu z instytucjami finansowymi budżet i kontynuować prace. Wybraliśmy drugi wariant i faktycznie jesteśmy już na finiszu.

Firma Danieli, która odpowiada za dostarczenie kompletnej linii walcowniczej i jej montaż w ciągu najbliższych tygodni zakończy pracę i będziemy mogli już w II kwartale bieżącego roku przygotowywać walcownię do rozruchu. Jej gorący start planowany jest na lipiec. Tak więc można powiedzieć, że w ciągu dwóch lat od wmurowania kamienia węgielnego, co miało miejsce 17 sierpnia 2023 roku, walcownia rozpocznie pracę.

Jednak trzeba pamiętać, że od podjęcia decyzji do przysłowiowego wbicia pierwszej łopaty minęło znacznie więcej czasu. To pokazuje jak długo trwały przygotowania, w tym uzyskanie niezbędnych pozwoleń, projektowanie, kontraktowanie i dostawa urządzeń, aby później można było realizować całą inwestycję w tak zawrotnym tempie. Bezproblemowe prowadzenie przedsięwzięcia dowodzi, że czas jaki poświęciliśmy przygotowaniom nie został zmarnowany, tylko dobrze spożytkowany, co przyniesie wymierne efekty i szybkie zakończenie inwestycji.

„MH”: Dzięki tej walcowni wprowadzicie na rynek nowe wyroby, które do tej pory były importowane na polski rynek, ale również obniżycie znacząco oddziaływanie na środowisko…

P.Sztuczkowski: Tak to prawda i mamy nadzieję, że uruchomienie walcowni zbiegnie się w czasie z powrotem koniunktury na stalowym rynku i wówczas będziemy mogli odrabiać straty i liczyć na zwrot tej inwestycji, która pochłonie ponad 800 mln złotych. Nowa walcownia będzie dysponowała szeroką gamą profili lekkich, a jej zakres produkcyjny obejmować ma m.in..: kątowniki, teowniki, ceowniki i płaskowniki, które znajdują zastosowanie w wielu gałęziach budownictwa i przemysłu. Zakład będzie w pełni zautomatyzowany, co ogranicza nasze potrzeby kadrowe do niewiele ponad 100 osób. Załadunek w magazynie wysokiego składowania na trwać około 7 minut, a samochód od wjazdu do wyjazdu będzie przebywał na terenie walcowni nie dłużej aniżeli 1 godzinę. Taki system znacząco usprawni logistykę i pomimo początkowych zgrzytów, które z całą pewnością się pojawią, wszyscy w powinni być zadowoleni.

Trzeba również pamiętać, że znacząco obniżymy zużycie gazu, o 44% i energii elektrycznej o 38%. Nasza walcownia będzie również zakładem przyjaznym środowisku, ze względu na obniżenie emisji CO2 o 44 %, co będzie zasługą farmy fotowoltaicznej o mocy około 18 MWe i magazynów energii. Dzięki temu zakład stanie się prawie w 100% samowystarczalny energetycznie.

„MH”: Wróćmy do sprawy rynku. Jakie jest Pana zdaniem panaceum na odbudowanie konkurencyjności europejskiego hutnictwa? Czy jest to możliwe?

P.Sztuczkowski: Moim zdaniem jest to ostatni dzwonek, aby obudzić się z tego zielonego szaleństwa i postawić na przemysł, który buduje PKB. Dla przykładu przytoczę kilka danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Udział UE w globalnym PKB wynosił, nie tak dawno, bo w 1992 roku prawie 29%, a dziś jest to zaledwie 17,5%. Z roku na rok nasza gospodarka traci, a tempo tego spadku w ostatnich latach jeszcze przyspieszyło i jeżeli nie zrobimy odważnego i zdecydowanego kroku do przodu, to za chwilę nie będzie czego zbierać. Unia Europejska stanie się skansenem przemysłowym. A tego nie chcemy. (…)

CAŁĄ ROZMOWĘ PRZECZYTASZ W MH5/20205