PRZYSZŁOŚĆ ZALEŻY OD CEN ENERGII

Wiceprezes Cognor Holding Przemysław Grzesiak.

ROZMOWA „MH” Z PRZEMYSŁAWEM GRZESIAKIEM WICEPREZESEM ZARZĄDU COGNOR HOLDING I DYREKTOREM GENERALNYM COGNOR – ODDZIAŁ HUTA STALI JAKOŚCIOWYCH W STALOWEJ WOLI

„MH”: Panie Prezesie! Od czerwca rynek stali wyhamował, a ceny spadły. Cześć hut w Europie wygasza swoją produkcję, inne znacząco ją zmniejszają. Jaka jest sytuacja w Stalowej Woli?

P.Grzesiak: Pierwsze tegoroczne miesiące to kontynuacja znakomitego roku 2021. Faktycznie od czerwca, a nawet od połowy maja wielu producentów stali zaczęło odczuwać spadek zamówień, co przełożyło się na ceny wyrobów. Do tego doszły znaczące podwyżki cen energii, gazu i innych niezbędnych surowców, co w konsekwencji doprowadziło do czasowego wygaszania produkcji  lub jej ograniczania. Taka sytuacja miała miejsce również w naszej Grupie. Mam tu na myśli gliwicki Ferrostal Łabędy, gdzie byliśmy zmuszeni do podjęcia decyzji o czasowym wyłączeniu pieca, który obecnie jest ponownie uruchamiany.

Najgorzej jest ogólnie mówiąc w zakładach produkujących wyroby długie, głównie dla branży budowlanej i konstrukcyjnej. Nic nie wskazuje, że obecny trend może się zmienić w najbliższym czasie. Raczej taka sytuacja utrzyma się przez kilka miesięcy, szczególnie, że zaczynamy odczuwać skutki schłodzenia gospodarki i wiele inwestycji developerskich, które napędzały rynek, wyhamowuje. My w Hucie Stali Jakościowych 70 proc. produkcji sprzedajemy dla branży automotive w kontraktach długoterminowych, więc nasza sytuacja nie powinna się zmienić. Szczególnie, że mamy prawie w 100 proc. wypełniony i potwierdzony portfel zamówień do końca bieżącego roku. Pozostała nasza produkcja to tzw. sprzedaż spotowa, z którą zaczynamy mieć pewne problemy, ale nie wpłynie to zasadniczo na nasze wyniki produkcyjno-ekonomiczne.

Jak co roku w sierpniu przeprowadziliśmy planowany 3 tygodniowy remont walcowni a także tygodniowy w stalowni.  W tym czasie dokonaliśmy niezbędnych przeglądów i remontów głównych linii produkcyjnych, tak by przez kolejne miesiące produkować stal bez niespodzianek i przestojów.

„MH”: Wasza produkcja oparta jest na złomie. Jak kształtują się ceny i sytuacja na rynku tego zielonego surowca.

P.Grzesiak: Dobrze, że Pan podkreślił, zielonego surowca, bo niestety przez większość polityków złom uważany jest za odpad. A to przecież bardzo cenny i zdekarbonizowany surowiec, którego ponowne przetworzenie wymaga znacznie mniej energii i jest prawie bezemisyjne.

Złom na rynku polskim zachowuje się zupełnie inaczej aniżeli na rynku europejskim. U nas trudno prognozować jaka będzie jego cena, bo zmienia się to jak w kalejdoskopie. Moim zdaniem o ogromnych, niczym nieuzasadnionych pikach cenowych nie decyduje mechanizmy rynkowy – popytu i podaży, ale w głównej mierze grupy lobbujące, które wpływają na zawyżanie cen.

W takich uwarunkowaniach trudno prowadzi się biznes hutniczy, ale przyzwyczailiśmy się do tego , choć czasem nasze marże są niższe aniżeli w planach czy podpisanych kontraktach.  Staramy się tym zjawiskom przeciwdziałać. Dużym naszym atutem jest zdywersyfikowana sieć dostawców złomu. W dominującej części pozyskujemy go z rynku krajowego poprzez własną sieć składającą się z 14 oddziałów zlokalizowanych na terenie całej Polski, a także sprawdzonych dostawców zewnętrznych.

Od lat mówi się o ochronie rynku przed niekontrolowanym wywozem złomu poza Unię Europejską. Czy wprowadzenie limitów lub opłat wywozowych ustabilizowałoby ceny? Tak do końca nie jestem tego pewien, bo jak już mówiłem polski rynek złomowy rządzi się innymi regułami. Jednak trzeba pamiętać, że przed nami ogromne wyzwania związane ze zmianą technologii i przechodzeniem na produkcję stali w piecach elektrycznych. Dziś mamy sytuację, gdy złom wywożony jest do krajów trzecich i wraca w postaci gotowego produktu. Aby produkować zieloną stal i wypełnić założenia programu „Fit for 55” musimy zrobić wszystko, by jak najwięcej tego zielonego surowca pozostawało w kraju. To również powinno ustabilizować jego ceny. Jeżeli zacznie brakować złomu to jego ceny poszybują w górę.

„MH”: Obecnie głównym czynnikiem kosztotwórczym hutnictwa są media. Jak sobie z tym radzicie?

P.Grzesiak: Wszyscy europejscy producenci stali są w bardzo podobnej sytuacji, w obliczu kryzysu energetycznego, który musimy jako Unia i Polska rozwiązać. Grupa Cognor ma zakontraktowane dostawy energii elektrycznej do końca 2022 roku i od nowego roku będziemy musieli zmierzyć się z wyzwaniem wysokich cen energii. Mamy plany jak w pewnym stopniu uniezależnić się od dostaw energii, ale zbyt wcześnie, by mówić o konkretach. Do tego dochodzą niekorzystne dla przedsiębiorstw regulacje prawne, które niestety pomimo wielokrotnych zapowiedzi nadal stanowią poważną przeszkodę w rozwoju OZE w naszym kraju.

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zostaną wprowadzone przyjazne rozwiązania systemowe, które ułatwią działalność firm energochłonnych, w tym hutnictwa, bo to jest konieczne abyśmy się mogli rozwijać. (…)

CAŁY WYWIAD PRZECZYTASZ W NAJNOWSZYM WYDANIU „MH” 18/2022